18 Listopad 2017 imieniny: Klaudyny, Romana, Tomasza
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano 08-08-2017 |
Komentarzy: 974

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźni...

czytaj więcej »
 
Czy z rynku pracy usłyszymy jedynie echo
Dodano 01-08-2017 |
Komentarzy: 1110

Jestem przekonany, że nie jestem jedynym, ...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Felietony »

 

 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1187 opinii)
TAK
77% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Pierwszy krok na krętej drodze dialogu

Dodano dnia: 01-02-2011 11:44| Komentarzy: 0

Wprawdzie znane porzekadło mówi, że jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale po spotkaniu burmistrza Zdzisława Czapli z przedstawicielami opozycji w Radzie Miejskiej obu stronom wypadałoby złożyć, małe na początek, ale jednak gratulacje. Najpierw za odwagę, a także za rozsądek. Oby to był zarazem pierwszy krok na drodze uczenia się przez obie strony nowych ról, które wyrokiem lokalnej historii przyszło im w naszym mieście odgrywać. Trójce radnych, tj. Markowi Pańczykowi, Romualdowi Antosikowi i Mirosławowi M. Marczewskiemu gratulujemy samej inicjatywy spotkania. Natomiast burmistrzowi Czapli woli uchwycenia nadarzającej się szansy na przełamanie wyniszczającego impasu. Tylko kompletny ignorant w obszarze najnowszej historii Turku, albo też ktoś źle życzący miastu może z lekceważeniem wypowiadać się o wysiłkach obu stron, dzięki którym czwartkowa debata mogła się w ogóle dojść do skutku. Naszym Czytelnikom zbędnym jest przecież przypominanie pełnych animozji zaszłości między turkowskim burmistrzem a tercetem jego oponentów. A wszak wzniesienie się ponad przeszłe urazy musiało od obu stron wymagać niemało samozaparcia i silnej woli. Kto tego nie dostrzega ten kiep, albo też nieuk. Słowem, pierwszy krok w kierunku ucierania się poglądów został jednak poczyniony. Problem tylko w tym, aby nie był krok pierwszy i zarazem ostatni. Bo też na tej drodze obie strony będą musiały poruszać się niczym saper na polu minowym, gdzie co rusz czyha niebezpieczeństwo.
Jednym z takich zagrożeń rodzącego się dialogu może być „chętka” wystrychnięcia partnera na przysłowiowego dudka. Ale już w sprawie wytargowywania od burmistrza tych czy innych obszarów większym stopniem samoograniczenia będą musieli wykazać się koalicjanci z miejskiego centrolewu. Z kolei przede wszystkim burmistrz Czapla musi zdobyć się na wysiłek oparcia się ewentualnym podszeptom swojego otoczenia. A to o tyle trudne, że przez lata było to otoczenie pochlebców i potakiewiczów, które wokół osoby burmistrza skutecznie wytwarzało dość toksyczną atmosferkę, w której najwyraźniejszą nutką było zawołanie – Bij zomowca! Tyle, że dla burmistrza Czapli staje się jasne, że w dzisiejszych realiach w Radzie Miejskiej jest to hasło już passe. Wyciągnięcie z tego przez Czaplę konkretnych wniosków prostą drogą prowadzi zaś do osłabienia wpływów i pozycji zwolenników kontynuowania twardego kursu wobec większościowej koalicji w Radzie Miejskiej. Dlatego też każdorazowa porażka raczkującego na razie dialogu na linii burmistrz Czapla – opozycja będzie kwitowana prostym – A nie mówiliśmy, że z MMM nie można rozmawiać! Bo z nim nie da się porozumieć. Słowem, scenariusz na najbliższe cztery lata w mieście będzie zapewne obfitował w jeszcze niejeden gwałtowny zwrot akcji. Zaś na wszystkich zwolenników dialogu czyhać będą liczne pułapki i niebezpieczeństwa. To niemal pewne jak Amen w pacierzu. Fakt jednak pozostaje taki, że największymi beneficjentami rodzącej się nici dialogu może być tak burmistrz Czapla jak i paradoksalnie również jego polityczni oponenci w Radzie Miejskiej.
Ten pierwszy za cenę negocjacji będzie w stanie forsować swoje kluczowe decyzje, a jego partnerzy zyskają opinię ludzi odpowiedzialnych i wiarygodnych. Nie muszę przypominać, że największym wygranym tego procesu będzie rzecz jasna Turek. Bo to chyba oczywista oczywistość.
Na dowód takiej diagnozy wystarczy rzut oka na treść Komunikatu po czwartkowym spotkaniu. Wynika zeń m. in. choćby wypracowanie decyzji w sprawie środków na remont ulicy osiedlowej, równoległej do ul. Sportowej. To nader znacząca decyzja. Bo mieszkańcy akurat tego kwartału miasta ostatniej, poważniejszej inwestycji doświadczyli jeszcze w epoce późnego Gomułki. Później mogli już tylko bezradnie obserwować miliony inwestowane w bardziej uprzywilejowane rejony Turku. Po czwartku można mieć uzasadnioną nadzieje na zmianę tego stanu rzeczy. A przy okazji wszystkie strony mogą czuć się wygrane. Burmistrz Czapla jako zdecydowany orędownik idei zrównoważonego rozwoju. Bo inwestycji doczeka jeden z najbardziej zapomnianych od Boga i ludzi fragmentów miasta. O politycznym sukcesie może również mówić zarówno wnioskodawca Romuald Antosik jak i utożsamiający się z lewicą Marian M. Marczewski. Wszak inwestycji z publicznych środków doczeka w końcu społeczność na ogól niezbyt zamożna. Bo już o takim „drobiazgu” jak sukces mieszkańców rzeczonych okolic nie potrzeba zbytnio się rozwodzić.
Dla niżej podpisanego wzmiankowana sprawa ze wszech miar jest godna pochwały. Używając nieco staromodnego sformułowania, to decyzja o inwestycji w okolicach Sportowej jest przejawem odpowiedzialności elit za mniej prominentnych współobywateli.
Szkoda tylko, że zrozumienie tego jakże banalnego, a zarazem zapomnianego obowiązku elit z taką trudnością przebija się w powiecie. Naturalnie po obu stronach. I tak starosta Młynarczyk w sprawie raportu o stanie powiatu, jak i w projekcie nowego regulaminu starostwa winien pójść na jak najdalej posuniętą przejrzystość. Zdobywając się na wysiłek, przyznajmy, że niemały, nadania klarownej i spójnej formy obu tak kluczowym dokumentom. Z kolei opozycja, której nikt nie zabrania krytyki nie może zapominać, że nie minęły jeszcze dwa miesiące jak sama sprawowała w powiecie władzę. A tego efektem jest choćby drastyczny rozrost administracji i zostawione następcom długi. Wcale nie mniejszym problemem jawi się skostnienie personalne jak i organizacyjne starostwa. Dlatego kruszenie kopii o liczbę etatów czy stanowiska dla ludzi z nabytymi uprawnieniami emerytalnymi woła o pomstę do Niebios. A wręcz trąci sabotażem wobec powiatowych finansów. Jeśli zaś ekipa Młynarczyka porywa się na dokonanie tych jakże trudnych i bolesnych zmian w starostwie, to może warto w tej kwestii zachować więcej spokoju. Mimo wspomnianych błędów i zaniechań obecnego starosty. Szczególnie o większy umiar gorąco apeluje do Ryszarda Bartosika. Niech może w swoim dobrze pojętym interesie osobistym i politycznym spróbuje odpowiedzieć na pytanie, czy aby już z naddatkiem nie spłacił swoich zobowiązań wobec koalicjanta i jego gardłowanie obecne nie zakrawa na nadgorliwość. Ta zaś wiadomo od czego jest nawet gorsza.
Andrzej Jarek

 

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »