25 Kwiecień 2017 imieniny: Jarosława, Marka, Wiki
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1133 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Kilka prostych przemyśleń staroście Młynarczykowi do sztambucha

Dodano dnia: 29-12-2010 21:05| Komentarzy: 1

Zmiana na fotelu starosty jakiej właśnie byliśmy świadkami u niejednego rodzi sporo pytań, a nawet i sprzecznych wzajemnie myśli. Czy Dariusz Młynarczyk w roli nowego lokatora głównego gabinetu w starostwie powiatowym oznacza jedynie kolejną roszadę personalną, czy też jest jednak zapowiedź gruntownej zmiany filozofii instytucji powiatu jako szczebla władzy lokalnej?

Z jednej strony bowiem krótka historia najnowsza powiatu tureckiego dowodzi, że fotel starosty jest posadą co najwyżej na jedną tylko kadencję i osoba Dariusza Młynarczyka jest jedynie piątą w kolejności na tym urzędzie. Po Mirosławie Broniszewskim, Marku Naglewskim, Piotrze Schulzu i Ryszardzie Bartosiku. Argumentem przemawiającym za kontynuacją dotychczasowej filozofii powiatowej władzy może być i to, że w liczącej 21 osób obecnej Radzie Powiatu zasiadło tylko trzech prawdziwych debiutantów – Marek Kubiak, Krystian Krawczyk i Andrzej Wojtkowiak. Pozostała osiemnastka, w większym lub mniejszym stopniu, miała już okazję nawdychać się niezdrowych oparów obficie wydzielanych przez powiatowe bagnisko. Wyziewów w postaci wszechwładnej niemożności powiatu będącej wynikiem finansowej mizerii tej instytucji i wprost puchnącej kadrowo powiatowej administracji. Przy tej okazji warto podkreślić, że w ciągu minionych 12 lat administracja powiatowa powiększyła się z siedemdziesięciu kilku etatów w 1999r. do ponad 110 obecnie. Co przy wspomnianej finansowej nędzy powiatu skutkuje na ogół dość marnymi płacami dla szeregowych pracowników, a w konsekwencji zrodzić to musiało mechanizm selekcji negatywnej przy naborze do pracy w starostwie. Wypada jeszcze dodać i to, że znaczna część urzędników pochodzi z nadania grupy wcześniej trzymającej w powiecie władzę. Grupy, której Młynarczyk ośmielił się rzucić polityczną rękawicę. Ciekawym będzie czy obecny starosta podejmie próbę dogadania się z zastanym aparatem urzędniczym, czy też raczej podejmie próbę zmiany na newralgicznych stanowiskach? Naturalnie, Młynarczyk nie jest ani pierwszym, ani ostatnim Kodeks pod choinkę Kilka prostych przemyśleń staroście Młynarczykowi do sztambucha na tym stanowisku, który skazany jest na udzielenie praktycznej odpowiedzi w powyższej kwestii. Rzecz jasna, ze wszelkimi tego konsekwencjami. Dodajmy, że od rodzaju przyjętego rozwiązania, jak i od stylu w jakim je wdroży w dużej mierze zależy polityczna przyszłość starosty Młynarczyka. A już z pewnością łatwiej będzie o odpowiedź na pytanie – Czy będzie to kadencja kontynuacji, czy też zmiany filozofii powiatu? Z kolei do zwolenników poglądu, że w powiecie zmiana jest sprawą przesądzoną po części przemawia fakt, że oto po 12 latach funkcjonowania starostwa Anno Domini 2010 doszło tam do zmiany ścisłych elit kierowniczych. Zjawisko tym bardziej znaczące, że biorąc pod uwagę prehistorię powiatu tureckiego, czyli uwzględniając istniejącą od 1990r. instytucję Rejonu, można wręcz mówić o końcu pewnej epoki w społeczno- politycznych dziejach elit tego szczebla. W naszym przypadku można śmiało pominąć kadencję Ryszarda Bartosika, który mimo reprezentowania formacji odrzucającej status quo tylko de nomine był pisowcem u władzy. W rzeczywistości bowiem, dając się sprowadzić do roli figuranta grupy trzymającej władzę w powiecie. Obecnie Dariusz Młynarczyk stoi w obliczu identycznego wręcz dylematu z jakim bez powodzenia próbował zmierzyć się jego poprzednik. Jakie błędy natury osobistej legły u źródeł politycznej klęski starosty Bartosika? Po pierwsze – próg starostwa przekroczył on sam jak przysłowiowy palec. Po wtóre – dopiero po trzech miesiącach od objęcia fotela starosty zorientował się w swoim błędzie, ale wniosek jaki wyciągnął z tej refleksji był podobny do rozterek pełnych temperamentu dziewcząt, co to chciałyby, ale obawiają się tego, co też na ich chętki powiedzą ludziska. W efekcie jego pierwszą polityczną decyzją kadrową w starostwie było zatrudnienie Tomasza Kwaśnego. Nie dość, że po trzech miesiącach, to jeszcze na trzeciorzędnym stanowisku. Dobrze, że nie na etacie sprzątaczki. Pardon, znaczy się konserwatora powierzchni płaskich. Popełniając tak kardynalne błędy Ryszard Bartosik nie miał żadnej szansy wybicia się na polityczną podmiotowość, stając się tym samym zakładnikiem TS-u. Końcowy skutek polityczny nie mógł być inny jak dotkliwa porażka wyborcza i wizerunkowa doznana w powiecie uznawanym za bastion PiS. Sytuacja starosty Młynarczyka jest paradoksalnie zarówno trudniejsza, jak i łatwiejsza niż jego poprzednika na tym samym fotelu. Trudniejsza, bo PO jest w naszym powiecie politycznym Kopciuszkiem, a nie hegemonem jak PiS. Trudniejsza także dlatego, że Młynarczyk w przeciwieństwie do poprzednika nie jest radnym powiatowym. Tym samym, ma słabszą od Bartosika pozycję. Ale zarazem sytuacja Młynarczyka jest łatwiejsza, bo od politycznego steru w powiecie zostaje odsunięte TS. A w gronie kluczowych koalicjantów Młynarczyka są dotychczasowi polityczni outsiderzy. Zaś jako takim z definicji winna się marzyć logika zmiany. I w zaproponowaniu takiej filozofii zmiany leży klucz do Młynarczykowego sukcesu. Dlatego nowy starosta musi zakończyć z głupawymi opowieściami o „teorii małych kroczków”. Bo to sprawdzony przepis na gruntowną klapę. Zamiast tego Młynarczyk musi odesłać do lamusa, nie tylko u nas rozpowszechnione archaiczne postrzeganie roli powiatu. Przypomnijmy, że dotąd idea powiatu opierała się na mocno już dzisiaj historycznej zasadzie, by do siedziby powiatu dało się dojechać furmanką i wrócić do domu w jeden dzień. Zrywając z tym przedpotopowym wręcz rozumieniem powiatu Młynarczyk musi jednocześnie pamiętać, że powiat ma niewiele własnych dochodów. Bo jak to mówią – w powiecie są etaty, ale nie pieniądze. Zatem to kompetentni pracownicy starostwa, a nie pieniądze mogą i powinni być najcenniejszymi aktywami powiatu. Jeśli ktoś obejmując fotel starosty nie jest w stanie zrozumieć tego dość prostego przesłania, to może być pewnym, że nawet się nie obejrzy, jak podzieli los Ryszarda Bartosika. Czego, w dobrze rozumianym interesie mieszkańców powiatu tureckiego nikomu, a tym bardziej sobie, po prostu nie życzę. Andrzej Jarek PS. Powyższe refleksje opierają się na czysto teoretycznym (ale wierzę, że prawdziwym) założeniu, że przy obejmowaniu fotela starosty Dariusz Młynarczyk nie kierował się jedynie czymś tak prozaicznym jak 9 240 złotych miesięcznie brutto.

 

Komentarze

Autor: irena| Dodano: 11-03-2011 12:28
zgadzam siĘ z panem panie jarek.myŚli pan Że bĘdzie lepiej .ja wiem , Że nie. nie z panem mŁynarczykiem.a pozatym....chyba oboje mamy takie samo zdanie na temat "powiatow"
 
«poprzednia 1 następna»

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

Ogłoszenia

 

W numerze

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »