20 Sierpień 2017 imieniny: Bernarda, Sabiny, Samuela
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano 08-08-2017 |
Komentarzy: 8

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźni...

czytaj więcej »
 
Czy z rynku pracy usłyszymy jedynie echo
Dodano 01-08-2017 |
Komentarzy: 9

Jestem przekonany, że nie jestem jedynym, ...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Felietony »

 

 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1164 opinii)
TAK
77% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Rzecz o tym, jak marnotrawimy lata ciężkiej pracy

Dodano dnia: 07-02-2012 00:00| Komentarzy: 12

MUSIMY UJĄĆ HISTORIĘ W BIZNESPLANIE

 

 

Ostatnimi czasy, sądząc przynajmniej po lekturze prasy i serwisów internetowych, część turkowskiego środowiska opiniotwórczego i sceny politycznej (?) pochłonięta jest dość zaskakującą i niestety jałową w mojej ocenie dyskusją nad tzw. Protokołem Kontroli, dotyczącym działalności Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej im. W. Pietrzaka w Turku. Autorzy tekstów krytycznych, stawiając z pozoru tylko jasne konkluzje i ferując wyrokami z zastanawiającą pewnością siebie, jednocześnie ostrożnie unikają zastanowienia się nad społeczną odpowiedzialnością podejmowania szerokiego tematu gospodarowania publicznymi pieniędzmi w niezwykle przecież w Polsce rozbudowanych strukturach samorządowych. Bowiem sprawa jest ważna, warto o niej rozmawiać, ale sądzę, że nie w sposób uciekający się do szybkich, a dobrze brzmiących konkluzji, i dziennikarskich chwytów goniących za sensacją, przez co sprawa kończy się faktycznie „wynajdowaniem skandali w każdej szafie”. Na znanym turkowskim portalu internetowych chyba bez specjalnego zastanowienia postawiono nawet pytanie „Bibliotheca Marnotraviana?”, a red. Naczelny „Echa Turku”, Pan Andrzej Jarek, rozpoczynając dyskusję prasową nie wspomniał nawet - ku mojemu zaskoczeniu - że sam jest członkiem Rady Programowej Serii Wydawniczej Bibliotheca Turcoviana. W świat idą ostre słowa obliczone na efekt i poklask podatnika, a rzetelnej analizy struktur, warunków działania, tego co dobre i tego co można zmienić – chyba zabrakło w nerwowej atmosferze, zachęcającej zniesmaczonych internautów do pisania demagogicznych komentarzy i pogłębiania frustracji.

Równolegle w ostatnim numerze „Echa Turku” i na portalu www.turek.net.pl czytam o kolejnym podejściu władz miasta do sprawy sprzedaży gmachu dworca autobusowego w Turku. Na marginesie tej wiadomości zostaje w pamięci fakt, że władze sprzedając budynek publiczny sugerują, a raczej zakładają możliwość powstania w tym miejscu kolejnego supermarketu, co zresztą nie jest znowu takim nowym pomysłem. Prędzej czy później, jedyny w Turku terminal komunikacyjny z prawdziwego zdarzenia, zostanie sprzedany i prawdopodobnie – wszystko na to wskazuje – straci swoją funkcję.

Co to oznacza w praktyce? Spójrzmy na ulicę Kaliską i teren, gdzie jeszcze niedawno stały ogromne zakłady „Starej Mirandy” – a poznamy odpowiedź.

Nie chciałbym budować swojego argumentu wyłącznie na bazie hipotez, ale wydaje się więcej niż pewne, że wobec obecnej sytuacji turkowskiego PKS-u budynek dworca czeka rozbiórka – łatwo sobie wyobrazić postawienie w jego miejscu kolejnego kontenera handlowego którejś z sieci wielkopowierzchniowych.

Muszę z żalem przyznać, że perspektywa likwidacji dworca autobusowego w Turku – w mojej ocenie będąca symptomem niezwykle niebezpiecznego dla przestrzeni miasta zjawiska – nie znajduje chyba specjalnego zainteresowania ze strony ani redaktorów mediów, ani członków życia publicznego jako temat godny uwagi. Sądzę nawet, że chyba jest to obojętne dla wielu osób, dla których być nie powinno. W jednym z ostatnich numerów „Echa…” mogliśmy przeczytać o perspektywie zburzenia dawnej organistówki kościoła NSPJ na Placu Henryka Sienkiewicza – redakcja bez cienia wątpliwości opisała projekt budowy w tym miejscu innego obiektu. Historyk urbanistyki i kultury materialnej Turku, Błażej Dziurzyński, zapytał mnie wówczas retorycznie – skoro ponad 100-letni budynek nie zasługuje na jakąkolwiek ochronę, to co zasługuje? Sprawa organistówki jest złożona i nie chcę sprawiać wrażenia, że winniśmy sądzić, że każdy obiekt, którego ściany są wystarczająco stare, nadaje się do ochrony i zachowania po wsze czasy. Byłby to absurd. Ale fakt, że mówimy o najstarszym zachowanym domu organisty z dawnego, sięgającego przecież tradycjami średniowiecza, zespołu budowli parafialnych w Turku, przeszedł jakoś zupełnie bez echa i stawia pod ogromnym znakiem zapytania nie tylko i tak już dogorywający w Polsce system kompleksowej ochrony zabytków w procesie modernizacji miast, ale i kondycję turkowskiej społeczności obywatelskiej.

Jak to się stało, że w tak ponoć nowoczesnym i bogatym w „kapitały ludzkie” społeczeństwie ludzi wykształconych, kulturalnych i z racji licznych dziś podróży obytych ze światem – zabrakło całkowicie głosu namysłu nad tym, czy dobrym pomysłem jest burzenie starej zabudowy w centrum miasta leżącego w bogatej, silnie uprzemysłowionej i stechnicyzowanej części kraju? Jak to możliwe, że ani zdania nie wypowiedziano na łamach publicznych środków przekazu o tym, jak ścisłe śródmieście Turku ma wyglądać i czy hasło „rewitalizacja” oznacza tylko urzędowe zapisy i rozmaite paragrafy w unijnych programach, czy jakąś faktycznie istniejącą koncepcję? Być może ktoś zarzuci mi w tym miejscu nadużycia i gwałt zadawany logice wypowiedzi, ale uważam, że sprawy o których mowa odnoszą się do bardzo szerokiego problemu, w którym nie chodzi bynajmniej tylko o to, o co ma się wykłócać właściciel nieruchomości z konserwatorem zabytków. Chodzi o wspólną, szerszą wartość, którą stanowi przestrzeń miejska, wysycona znaczeniami historycznymi, pamięcią o przeszłych pokoleniach i będąca miejscem egzystencji i budowania tożsamości wszystkich, którzy mieszkają w Turku i okolicach, którzy w owej przestrzeni egzystują.

Trzy przykłady – zburzenie zakładów „Mirandy” przy Kaliskiej, zapowiedź zburzenia organistówki przy placu Sienkiewicza i prawdopodobne zburzenie dworca autobusowego – skłoniły mnie do zabrania głosu, gdyż odnoszę wrażenie, że wobec nieuniknionych wzywań urbanistycznych i ekonomicznych w Turku będzie coraz więcej takich sytuacji, a nie widzę, by w przestrzeni publicznej rozlegały się głosy zastanowienia nad tym, jakie konsekwencje będą wynikały z tego procesu. Rzeczą normalną jest, że rozwój miast powoduje wymianę ich zabudowy na nowszą, wyższą, nowocześniejszą; ale nie wyobrażamy sobie przecież, żeby przebudowywać krakowską starówkę i wiekowe kamienice zastępować wieżowcami. Czy faktycznie było konieczne zburzenie wielkich zakładów przy Kaliskiej, znajdujących się w nienajgorszym stanie technicznym i z racji dobrej architektury mających wielki potencjał adaptacji na różne cele kulturalne i komercyjne? Jak się do tego ma polityka proekologiczna, minimalizacja kosztów urbanizacji dla środowiska, a więcej – rzeczywistość kryzysu finansowego? Dlaczego lekką ręką zniszczono raptem 50-60 letnią infrastrukturę, która mogła (jeśli jestem w błędzie, to proszę mnie z niego wyprowadzić) służyć po adaptacji celom komercyjnym? Czyż daleko szukać mamy przykładów pozytywnych? Manufaktura w Łodzi, lofty w Żyrardowie – gdzie poradzono sobie świetnie z o wiele gorszym stanem starych fabryk i terenów przemysłowych, zamieniając je w kwitnące centra społeczne! Z kolei nieszczęsna organistówka kościoła NSPJ prowokuje mnie do zadania innych jeszcze pytań – po co właściwie miastu ochrona konserwatorska, skoro rejestr nie był aktualizowany od wielu lat? Jak wartościować, jakie budynki mają, a jakie nie mają realnej wartości zabytkowej? Czy w tym konkretnym przypadku nie dałoby się pogodzić nowej inwestycji z zachowaniem choćby domu frontowego od strony placu, mającego ponad stuletnią metrykę i historię, którą warto ująć w biznesplanie? I wreszcie dworzec autobusowy w Turku, ukończony w 1971 roku, został przez architektów znakomicie wpisany w kompozycję przestrzenną ówczesnej alei Lenina (obecna Józefa Piłsudskiego) i w strukturę komunikacyjną miasta. Jego modernistyczna architektura ze świetną halą przyjazdowo-odjazdową z podciętym świetlikami dachem, z podświetlanymi panelami ze szkła na ścianach winna dziś uchodzić za jeden z symboli miasta. Mało było tak estetycznie zaprojektowanych dworców autobusowych w naszym kraju i budynek turkowski pod tym względem stanowi do dziś chlubny, może nieco zaniedbany, wyjątek. Ma on charakter przestrzeni publicznej, służącej codziennie wielu mieszkańcom miasta i powiatu.

Warto byłoby, gdybyśmy mogli usłyszeć, jakie plany rozważały władze miasta wobec tej budowli, która jest jednym z kluczowym elementów infrastruktury nowoczesnego Turku. Bynajmniej nie są to puste słowa z mojej strony – po kilkuletniej debacie rzadko kto już dziś głośno mówi o chęci zburzenia warszawskiego Dworca Centralnego, choć jeszcze dwa lata temu zdawało się, że ta sprawa jest oczywista. Dziś, po modernizacji, dworzec znów ma szansę być wizytówką miasta i jego symboliczną bramą. Nie chodzi mi oczywiście o porównywanie największego dworca kolejowego w stolicy z dworcem autobusowym w naszym mieście, ale o to, byśmy zrozumieli, że architektura z lat 70. jest już dzisiaj na poważnie traktowana jako kandydatka do rejestrów zabytków i jako część naszego DZIEDZICTWA KULTUROWEGO współtworzącego tożsamość europejską. A to coś więcej, niż tylko trochę betonu, stali czy cegły i funkcje, które można zawsze zmienić. Jeśli mamy istnieć i rozwijać się w pewnej wspólnocie obywatelskiej, to nie możemy zapomnieć o tym, co ją konstytuuje - a więc o przestrzeni, wyznaczanej takimi jak turkowski terminal budowlami, które zapisują się w pamięci ludzi i które mają istotne znaczenie strategiczne. Zaskakuje mnie, że z taką łatwością przyjmujemy właśnie informację o likwidowaniu czy zagrożeniu likwidacji obiektów, które dla sprawnej cyrkulacji ludzi, dóbr, towarów – a to przecież podstawy nowoczesnego państwa – są niezbędne. Pomijając więc nawet wszystkie względy prestiżowe, dobrą architekturę (choć wymagającą fachowej renowacji), argumenty z dziedziny społecznej – argument infrastrukturalny winien wybrzmieć najmocniej.

Zachęcam do publicznej debaty na ten temat, bowiem nie sądzę, by nie istniała możliwość osiągnięcia w sprawach jak wyżej opisane kompromisu. Ale wymaga to zarysowania szerszej wizji – odpowiedzi na pytanie, co dalej z komunikacją autobusową w Turku, czy doczekamy się komunikacji miejskiej np. na koncesji prywatnej, jaka jest strategia miasta w tej i innych sprawach związanych z zagospodarowaniem przestrzennym, strategią rozwoju miasta w zakresie postępowania z przestrzeniami zabytkowymi, itd. Nie ma bowiem przeciwskazań, by funkcje komercyjne łączyć z publicznymi i w ten sposób uratować turkowski dworzec autobusowy, który od 41 lat nieprzerwanie służy tysiącom pasażerów.

Pamiętajmy bowiem, że historia Turku nie kończy się pojutrze, a oprócz władz i ludzi „sfery publicznej” są też jeszcze i „zwykli” obywatele, którzy jakoś nie mogą doczekać się szerokiej debaty i konsultacji społecznych w wielu interesujących ich tematach. A jak pokazuje sprawa ACTA, lepiej nie tracić poczucia rzeczywistości.

 

Makary Górzyński

 

 

 

Komentarze

Autor: refleksja| Dodano: 15-04-2012 23:57
Tak jak papież po maturze na kremówki, tak my kobiety - matki chodziłyśmy tam w 1981 r. darmowe "gramówki". Były zakręcane ze smoczkami, ach jaki to był luksus, wierzcie mi, naprawdę nad tym miejscem choćby za ten dar powinna być aureola.
 
Autor: gxpdsw| Dodano: 12-03-2012 01:59
N2qzyD ittlsehfeicb
 
Autor: ubimzz| Dodano: 09-03-2012 06:52
s8Gsj4 hmbirpguosfp
 
Autor: Ahmad| Dodano: 04-03-2012 10:27
Hmmmm, mi akismet tylko raz połknął kaonetmrz, kt ry nie był spamem, poza tym sprawuje się bardzo dobrze. Przydatne narzędzie, nie ma co.
 
Autor: Wojtek Max Wesolowski| Dodano: 03-03-2012 19:13
Cyt Parafianina ...,,sprzedana ruina i maly placyk za prawie 1mln...Wlasnie -jak wladze miasta mogly pozwolic na to by taki obiekt doprowadzono do ruiny jak to nazwano ?Mieszkalem w Tym Domu w latach 1959-62Wiem ze mury mial solidne jedynie problemy byly czasami z dachem .Ale zaraz byly naprawiane Wladze miasta i muzeum nigdy nie zastanowily sie by utrzymac ten historyczny budynek chocby jako architektoniczna perelke skupiajaca domy przykoscielne .Chciejmy zachowac stare czesci miasta ,gdyz one przypominaja nami przyjezdnym ze Turek miastem byl i historie laczaca kazdy dom z pewnym nazwiskiem obojetny byl status spoleczny mieszkanca .Kazdy byl szanowany bo czul sie czescia Turku
 
Autor: Wojciech Wesolowski| Dodano: 02-03-2012 23:55
,,Organistowka " nalezala do Starowki miasta Turku byla na Placu Sienkiewicza i tworzyla kompleks zabytkowy kolokoscielny jak i wszystkie domy wokol,,Dzikiego Ogrodu"Dotyczy to samo Placu Wojska Polskiego.No coz W ten sposob robiac zacieramy absolutnie historie .Najsmutniejsze jest to ze w tym miejscu powstanie najprawdopodobniej punkt handlowy /nie ma znaczenia jego rozmiar . Ciekawi mnie to ze zaden z Turkowskich przedsiebiorcow nie wybudowal nigdy przedszkola ? swietlicy dla dzieci a wszystkich interesuje tylko handel ale ........ ludzie urodzeni poza Turkiem nie maja potrzeby chodzenia po miescie .Wola biegac po marketach szkoda ale taka widocznie ich natura
Autor: tura| Dodano: 05-03-2012 00:17
Bo my jak te parafianie poza swoim "ogródkiem" nic już nie widzimy. Wybudujemy sobie jeszcze tylko betonowe płoty wokół, zamknięmy się w swoich czterech ścianach -niczyj ani niczego los nas nie będzie interesował. I będziemy mieli wielki zachód.Psychiatrzy i terapeuci od psyche już mogą zacierać ręce i szykować się na wielkie żniwa....
 
Autor: Parafianin| Dodano: 20-02-2012 11:14
Budynek Domu Dziecka byl budowany polowa lat 50-tych ub.w.na terenie majątku p.p. Orlowskich.Jaki to zabytek Organistówka: sprzedana ruina i maly placyk za prawie 1mln zl.czy to już Poznań.Pranie, unikanie. Czas Bardziej Analizować powinno się sprawdzić kasę z dochodu
 
Autor: do KRA| Dodano: 13-02-2012 14:36
Twój mózg też jest w rejestrze a kompletnie wycechł.
 
Autor: mej| Dodano: 11-02-2012 02:28
czy taki sam los czeka piękny budynek domu dziecka? Choć jest w rejestrze czy znajdzie się pomysł na zagospodarowanie, pieniądze na remont i utrzymanie ?
Autor: kra| Dodano: 11-02-2012 11:27
i co z tego, że jest w rejestrze, stara Miranda też była... dworzec autobusowy też jest... co niektórzy przecież wytykali to jeszcze jednemu z dyrektorów PKS,kiedy chciał sprzedać teren dworca. Echo o tym pisało... Zgadnijcie kto to używał takich ardumentów..
 
Autor: Rzemieślnik| Dodano: 08-02-2012 22:36
Kilkanaście lat temu mialem kontakty z poprzednim dziekanem Ks.K.Tartanusem.Obiektorganistówka nie przedstawial żadnej wartości ani historycznej ani budynku do zamieszkania .Wilgoć ,grzyb ,ruina nie nadwala sie do remontu
 
«poprzednia 1 następna»

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

Ogłoszenia

 

W numerze

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »