21 Wrzesień 2017 imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano 08-08-2017 |
Komentarzy: 81

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźni...

czytaj więcej »
 
Czy z rynku pracy usłyszymy jedynie echo
Dodano 01-08-2017 |
Komentarzy: 114

Jestem przekonany, że nie jestem jedynym, ...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Felietony »

 

 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1173 opinii)
TAK
77% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Wózek potrzebny od zaraz

Dodano dnia: 22-01-2012 00:00| Komentarzy: 3

1% dla Turku

Mariusz Haraśny z Lasek w gminie Przykona od trzynastu lat jest całkowicie sparaliżowany. To następstwo niefortunnego skoku do wody, podczas którego złamał kręgosłup. –Choć mogę poruszać jedynie głową, moje serce bije wciąż żwawo i jestem przekonany, że jeszcze niejedno uda mi się w życiu osiągnąć – mówi Mariusz. Dzięki wózkowi inwalidzkiemu Mariusz ma możliwość kontaktu ze światem. Ale ten, którym jeździ coraz częściej psuje się. Dlatego potrzebuje nowego. Problem w tym, że to ogromny koszt, na który nie stać jego rodziny. –Boję się, że lada dzień mogę znów stać się przykuty do łóżka. Leżeć, patrząc w sufit. Gdy o tym myślę, tracę ochotę do życia – przyznaje chłopak.

 

Mariusza Haraśnego poznaliśmy kilka lat temu. Podobnie jak teraz, także wtedy, jego tragiczna historia chwyciła nas za serce. Przypomnijmy ją jeszcze raz.

Gdy chłopak miał 19 lat, wraz z kolegami wybrał się nad zbiornik Jeziorsko. -Był ostatni dzień maja, piękna pogoda, woda ciepła jak w upalne lato. Zawsze byłem pierwszy, jeśli chodzi o pływanie i skakanie. Nie zastanawiając się wziąłem rozbieg, by wykonać swój popisowy numer - skok z saltem w powietrzu. Nie przypuszczałem, że będzie moim ostatnim. Było zbyt płytko i głową uderzyłem o dno. Pamiętam, że nie mogłem wypłynąć na powierzchnię – opowiada.

Na szczęście koledzy zauważyli, że dzieje się coś niepokojącego i ruszyli Mariuszowi na pomoc. Wynieśli go na brzeg, jednak widząc, że nie może się poruszyć, wsadzili go do samochodu i zawieźli do szpitala w Turku. Jeszcze tego samego dnia karetka przetransportowała go do lecznicy w Zgierzu. Tam przeszedł skomplikowaną operację. Jednak lekarze niewiele mogli zrobić. Diagnoza była jak wyrok - uraz kręgosłupa spowodował całkowity paraliż. Już było wiadomo, że chłopak całe życie spędzi w łóżku. –Minęło kilka dni nim uświadomiłem sobie, co tak naprawdę się stało. Wtedy uświadomiłem sobie, że wystarczyła chwila, by całe moje życie stanęło pod wielkim znakiem zapytania. Jednak nie zdawałem sobie sprawy, co to znaczy być sparaliżowanym i nie móc ruszyć żadną kończyną. Dziś wiem to doskonale – wyznaje Mariusz.

Następnych kilkanaście miesięcy Mariusz spędził w szpitalach, gdyż co rusz „łapał” infekcje. Najdłużej leżał w turkowskim, gdyż rodzinie najbliżej było go odwiedzać. -Próbowałem pogodzić się ze swoim losem i zaakceptować siebie takiego jakim jestem po wypadku. Ale to było trudniejsze niż myślałem. Psychicznie czułem się zdrowym, silnym chłopakiem, który radził sobie świetnie ze wszystkimi trudnościami. Ale rzeczywistość była inna, na każdym kroku potrzebowałem pomocy innych. Sam mogłem tylko wodzić oczyma po szpitalnych ścianach i sufitach – wspomina.

Kolejnym problemem, z jakim musiał się zmierzyć, była świadomość, że ze szpitala nie może wrócić do domu, gdyż nie ma tam odpowiednich warunków. Przed wypadkiem Mariusz mieszkał w niewielkim domku wraz z rodzicami i czwórką rodzeństwa. Najmłodszy brat urodził się podczas jego pobytu w szpitalu. Nie było tam więc warunków ani miejsca, by wstawić specjalistyczne łóżko. Wspólnie ustalili, że lepiej będzie jak tymczasowo zamieszka w Domu Pomocy Społecznej w Kole. –To była trudna decyzja, ale o jej podjęciu przeważył fakt, że będzie tam regularnie rehabilitowany – opowiada mama młodego mężczyzny.

Jednak odwiedzał rodzinę tak często, jak to było możliwe. Właśnie w trakcie jednej z wizyt w Laskach, wybrał się do Turku na spotkanie integracyjne, odbywające się na stadionie 1000-Lecia. Tam byli też dziennikarze Echa Turku, którzy postanowili pomóc chłopakowi, by nie musiał mieszkać tak daleko od rodziny. Dzięki dobrej woli urzędników oraz pomocy naszych Czytelników, bardzo szybko rozbudowano domek w Laskach i chłopak wrócił do siebie. -To było cudowne uczucie być znów wśród swoich. Obecność rodziny dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Przy nich wszystko było łatwiejsze – opowiada Mariusz.

Kolejną tragedią jaka spadła na rodzinę Haraśnych, była śmierć ojca. Od tego czasu ich sytuacja finansowa znacznie się pogorszyła. Mama nie może podjąć pracy, gdyż praktycznie cały dzień musi opiekować się sparaliżowanym synem. Przyszło im żyć jedynie z niewielkiej renty po zmarłym i tej, którą dostaje 32-latek. Choć trudno w to uwierzyć, rolę głowy rodziny przejął Mariusz.

Przykłady jego determinacji można by mnożyć. Z uwagi na to, że dom rodziny oddalony jest od głównej drogi, mieli problem z doprowadzeniem internetu. Chłopak walczył o podłączenie do sieci tak długo, aż wreszcie dopiął swego. -Od kiedy mam internet moje życie zmieniło się nie do poznania. To tak, jakby otworzył się przede mną świat - wyznaje. Dzięki dostępowi do internetu skończył szkołę średnią. Znalazł też pracę w firmie Microtech.

Choć jest sparaliżowany, stara się żyć jak jego rówieśnicy. Dzień zaczyna o 6.00 rano. Wtedy włącza komputer i zabiera się do pracy. W międzyczasie je śniadanie. Po południu spędza czas z rodziną i znajomymi. Gdy jest ładna pogoda, wyjeżdża na spacery. Dzięki wózkowi inwalidzkiemu może aktywnie uczestniczyć w życiu. Jeździ na wycieczki, koncerty, a nawet wesela. Bardzo często bierze udział w różnego rodzaju szkolnych pogadankach. Ma nadzieję, że uda mu się nakłonić dzieci i nastolatków do zachowania ostrożności podczas młodzieńczych szaleństw, które mogą się skończyć podobnie jak w jego przypadku – tragicznie.

Gdy wydawało się już, że mimo kalectwa, dla Mariusza zaświeciło słońce, pojawił się kolejny problem. Wózek, którym jeździ coraz częściej się psuje. -Co jakiś czas wysiada któraś z części, boję się, że któregoś dnia zupełnie odmówi posłuszeństwa i wtedy czeka mnie już tylko wegetacja – wyznaje zaniepokojony.

Wózek, jakiego potrzebuje kosztuje 35 tysięcy złotych. Dotychczas Mariuszowi udało się zgromadzić zaledwie niewielką część tej kwoty, za którą darczyńcom serdecznie dziękuje. Dlatego w imieniu chłopaka prosimy naszych Czytelników, którzy już wielokrotnie pokazali, że można na nich liczyć, o pomoc finansową. Wszystkich ludzi o wielkich sercach prosimy o wpłacanie pieniędzy na konto: Bank BPH oddział Gorzów Wlkp. nr 17 1060 0076 0000 3200 0138 6238 z dopiskiem: Pomoc dla Mariusza Haraśnego. Można też przekazać 1% podatku na Fundację Dla Osób z Urazem Rdzenia Kręgowego, nr KRS 0000164927 z adnotacją: pomoc dla Mariusza Haraśnego. Można też wspomóc chłopaka bezpośrednio. Kontakt do niego można znaleźć na stronie internetowej www.mariuszharasny.pl

Iwona Łechtańska

 

 

Komentarze

Autor: Mariusz| Dodano: 02-02-2012 11:02
Dziękuje za każdą złotówkę z całego serca za każde dobre słowo i wsparcie i jeśli mógłbym w czymś pomoc jakoś się odwdzięczyć rada słowem jakoś inaczej jestem do dyspozycji jeszcze raz serdecznie dziękuje Mariusz;)
 
Autor: PO| Dodano: 25-01-2012 18:40
Słyszałem że w niedzielę było spotkania Towarzystwa Samorządowego w Turku. Na tym zebraniu zrobili zrzutę na wózek dla Mariusza. Szacun. Więcej takich inicjatyw. Gdyby tak na każdym takim spotkaniu innych organizacji i partii padła taka inicjatywa byłoby wspaniale, a nasz rodak mógłby szybko kupić nowy wózek, czego mu życzę. Ludzie wpłacajcie kasę dla Mariusza.
 
Autor: obserwator| Dodano: 23-01-2012 23:50
Szkoda,że nie zbieraliście pieniędzy w Przykonie w dniu Wielkiej Orkiestry tak jak to zrobiono we Władysławowie na pompę insulinową chłopakowi z Chylina ludzie wtedy łączą się dużo pomagają.
 
«poprzednia 1 następna»

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

W numerze

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »