24 Czerwiec 2017 imieniny: Danuty, Jana, Janiny
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1149 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Kultura wizualna, burczący brzuch i pozytywna energia Stanisława Soyki

Dodano dnia: 11-07-2011 13:40| Komentarzy: 0

Dni Sera, które w tym roku zastąpiły Dni Turku możemy uznać za zakończone. Bywało smacznie, ale i głodno, bywało muzycznie, ale i cicho na sceny. Dużą publiczność zgromadził Robert Makłowicz i Karol Okrasa, a od ich kulinarnych popisów aż ciekła ślinka. Niejeden z turkowian miał okazję zasmakować dojrzewających serów, jakich nie ma na co dzień w śniadaniowym zestawie, ale nie było co liczyć na obiad na świeżym powietrzu. Cóż pierwsze koty za płoty...

 

Po sobotnim popołudniu spędzonym na festiwalu sera na rynku wróciłem do domu nieco głodny i nieco znudzony. Problemem były zbyt długo trwające próby, każdorazowe strojenie instrumentów i nagłośnienia występujących zespołów. Ludzie jeszcze przed rozpoczęciem koncertów „przeburkiwali” rozdrażnieni „ile się mogą stroić” i odchodzili. Bardzo zmartwiła mnie grupa kilkunastu osób w trakcie wieczornego koncertu zespołu Button Huckers około godziny 23. Także występ zespołu BIFF grającego atrakcyjną muzykę alternatywną nie cieszył się popularnością wśród turkowskiej publiczności. Trudno zrozumieć taką postawę zwłaszcza wśród młodzieży, która zawsze skarżyła się, że „posłuchaliby czegoś innego niż disco polo”. Spotykałem wiele osób, które ze zdziwieniem stwierdzały, że nic o dwóch dniach sera w Turku nie wiedziały. Wydaje mi się jednak, że wynika to raczej z braku zainteresowania aktualnymi wydarzeniami. Przecież nie jest ważne w jakim mieście się mieszka, dążenie do orientacji w lokalnych wydarzeniach kulturalnych powinno być naturalne. Czy szambelan ma walić do kolejnych drzwi niczym w średniowieczu i obwieszczać co następuje niepiśmiennym chłopom. Ktoś, kto chciał wiedzieć to raczej nie miał większych trudności, aby uzyskać taką wiedzę i nie powinien mieć pretensji.

 

Z góry zaznaczam, że wszelka krytyka tej imprezy wynika z chęci poprawienia jej. Nie chcę jej porównywać do Dni Malanowa czy innej okolicznej gminy, mając świadomość, że organizatorzy aspirują znacznie wyżej. Z zamierzenia jest to impreza typowo kulinarna i zważywszy na porównanie wielkości widowni podczas pokazów kulinarnych i części koncertowej, turkowianie są zdecydowanie amatorami sztuki kulinarnej. Pokazy Okrasy, Lorocha, a zwłaszcza Roberta Makłowicza cieszyły się niesamowitą popularnością. Sztuka kulinarna lecz tylko wizualna, gdyż mogliśmy jedynie popatrzeć jak Makłowicz przygotowuje wspaniałe risotto mediolańskie, opowiada o wyśmienitych winach i podaje anegdoty o tym, że nie należy we Włoszech prosić o sól, gdyż jest to osobista obraza dla kucharza. Brakowało miejsc, gdzie można było pojeść ciepłe potrawy, przez co ludzie po czasie byli rozdrażnieni i wracali do domu. Minusem były także ceny. Nie sprawdziła się zapowiedź organizatorów, iż piwo dostępne będzie w podobnych do sklepowych cenach. Taka sama butelka, za którą w markecie można zapłacić 4,5 zł, na rynku kosztowała 6 zł. O stronie kulinarnej imprezy rozmawiałem z Wojciechem Lewandowskim, który powiedział, iż jeśli chodzi o pierwszy raz to jest zadowolony. Takie festiwale buduje się latami. Jedzenie było drogie, ale tak to jest z drobnymi wystawcami i produktami regionalnymi. Serowar z Kaszub, który sprzedawał kozie sery, ma jedynie 15 kóz i produkuje 2 kg sera dziennie, takie produkty są naturalne, a więc i drogie. Bez komentarza pozostawiam widok ochroniarzy imprezy kulinarnej, jedzących z kartonu zamówioną pizzę.

 

Innym aspektem do poprawy był brak miejsca. Jak zawsze o ludziach myśli się na końcu. Tłoczyli się pomiędzy stoiskami na dwóch ulicach, podczas, gdy cały plac był nie wykorzystany. Aby imprezy w Turku nabrały rozmachu należy wykorzystywać całą powierzchnię Starego Rynku (kto go nazwał Placem Wojska Polskiego?).

 

Tam właśnie, pomiędzy kramami, z których roznosił się przyjemny, choć nie dla wszystkich, zapach... dojrzewającego sera czerwonego i żółtego, z papryką, koziego, owczego a nawet bawolego, właściciele kramów chętnie opowiadali o swoich produktach, skąd przyjechały, kto je wymyślił i jak długo leżakowały, bo dobry śmierdzący ser musi swoje odleżeć zanim trafi na stół. Pomiędzy turkowianami przechadzał się też Karol Okrasa, prowadzący w telewizji program kulinarny. Chętnie wdawał się w dyskusje, oczywiście na temat jedzenia, podpowiadał domowym kucharkom, jak zrobić doskonałe ciasto do pierogów, czy który z ogromnego wyboru serów jest jego ulubionym i jak go przyrządzać.

 

Jednym pierwszych zadań znanego kucharza w sobotę było posmakowanie potraw przygotowanych przez pięć zgłoszonych wcześniej zespołów. W kilka godzin turkowianie uwijali się przy patelniach, kroili, smażyli, podpiekali... by na koniec, dania z serem w roli głównej, stanęły przed Karolem Okrasą i Pawłem Lorochem. Były pierogi z serem, gzik z ziemniakami, najsmaczniejsza według jurorów okazała się jednak zupa serowa z grzankami i chleb zapiekany z żółtym serem autorstwa teamu portalu Turek.net.pl.

 

Podobne wrażenia, ale na słodko, zafundowano dzień później Robertowi Makłowiczowi. Przed nim postawiono serniki, firmowe przygotowane przez cukiernie i te, które wyszły spod rąk amatorek domowych wypieków. W pierwszej kategorii kulinarnemu podróżnikowi najbardziej smakował sernik przygotowany przez zakład cukierniczo-piekarniczy Mark z Dobrej, najlepsze domowe ciasto upiekła Magdalena Pańczyszyn, wyróżniono też Renatę Kubicką i Agnieszkę Werbińską.

 

Trochę inaczej wyglądała część imprezy w parku. Przyglądałem się jej bacznie, gdyż uważam, że jako przestrzeń publiczno – kulturalna „duży park”, podobnie jak rynek, jest zupełnie niewykorzystany. Na początek skromnie, ale miejmy nadzieję, że w przyszłych latach piknik na dniach sera rozprzestrzeni się na cały park. Była orkiestra dęta OSP, ratownicy fundacji „Złota godzina” prowadzili szkolenia pierwszej pomocy na fantomach, mierzyli ciśnienie i poziom cukru, byli klauni i konkursy dla dzieci, a także dla dorosłych, quiz zorganizowała Ośrodek wsparcia dla osób z problemami uzależnień. W otoczeniu zieleni znacznie przyjemniej spędzało się czas niż „w betonie”.

 

W niedzielę zagrał także zespół reggae z uniejowa GDP Squad jednak nieliczna publiczność nie odrywała się od ziemi w rytmie ich utworów. Najbardziej „regionalnym produktem” okazał się zespół „Brudzewiacy”, którego też można było konsumować jedynie wizualnie. Ze wszystkich muzyków największą widownię zgromadził Stanisław Soyka i jego quintet. Podzielił się niesamowitą dawką pozytywnej energii. Tak się dzieje, kiedy muzyka jest dla artysty pasją, kiedy poszukiwania muzyczne sprawiają radość. Były stare wszystkim znane kawałki jak „Tolerancja”, poetyckie wycieczki w świat Iwaszkiewicza, Osieckiej i Waldena, ale także zupełnie radosne, rytmiczne jazzowo-reggaowe utwory. W końcu mogłem zobaczyć, że turkowianie nie są manekinami i też potrafią się ruszać.

 

 

 

 

Dwa Dni Sera w Turku

 

Aktualności powiązane z galerią
» Kultura wizualna, burczący brzuch i pozytywna energia Stanisława Soyki
 

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

Ogłoszenia

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »