22 Wrzesień 2017 imieniny: Maury, Milany, Tomasza
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano 08-08-2017 |
Komentarzy: 102

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźni...

czytaj więcej »
 
Czy z rynku pracy usłyszymy jedynie echo
Dodano 01-08-2017 |
Komentarzy: 140

Jestem przekonany, że nie jestem jedynym, ...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Felietony »

 

 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1173 opinii)
TAK
77% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Turek musi być sexy, czyli rozmyślania nad starą fotografią

Dodano dnia: 13-10-2015 11:33| Komentarzy: 0

Inspiracją do poniższych rozważań stała się stara, bo z roku 1925,  fotografia Turku. A mówiąc bardziej precyzyjnie mamy tu widok staromiejskich kamienic na wschodniej pierzei miejskiego ryneczku. Gdy robiono rzeczone zdjęcie, to budynki liczyły góra 40 lat. Mimo to na fasadach kamieniczek wyraźnie widać skutki upływającego czasu. Mamy też dowód, że poprzednie lata nie były dobrym czasem dla Turku i jego mieszkańców. Bo niby dlaczego? Wiadomo, najpierw I wojna światowa i rabunkowa gospodarka niemieckiego okupanta, a po 1918 powojenna bieda połączona z hiperinflacją pozwalała ówczesnym turkowianom prawie wyłącznie na walkę o codzienną egzystencję. Zaś troska o stan elewacji na miejskim ryneczku musiała być odłożona na lepsze czasy.

Oddajmy jednak sprawiedliwość należną naszym pradziadkom, którzy mimo ekonomicznej mizerii oddali w tymże 1925r. tak okazałą inwestycję,  jak siedziba dzisiejszej „Jedynki”. Bo klepiącej wówczas biedę społeczności naszego miasteczka musiał to być naprawdę gigantyczny wysiłek finansowy. Za to przy tamtej biedzie na remonty prywatnych kamieniczek pieniędzy musiało najzwyczajniej  brakować. Słowem, nasze miasteczko z przywoływanej fotografii, nie prezentowało się zbyt atrakcyjnie. Mówiąc zaś bardziej młodzieżowym slangiem – Turek, Anno Domini 1925 nie był zbyt sexy. I to w kolejnych latach się nie zmieniło. Na dowód wystarczy sięgnąć do opublikowanych niedawno listów Eugeniusza Wanieka, który w połowie lat trzydziestych XX wieku pracował w turkowskim kościele nad polichromią Józefa Mehoffera. No cóż, artysta nudził się w ówczesnym Turku jak przysłowiowy mops, a samo miasto nie robiło na nim najlepszego wrażenia. 

Atrakcyjność Turku i okolic znacznie podniosła dopiero peerelowska industrializacja. Za sprawą powstających zakładów przemysłowych do miasta napływali nowi mieszkańcy. Nie żeby Turek zaczął przyciągać swoim urokiem i blaskiem. Bez przesady. Nasze miasto z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych przypominało pannę może niezbyt urodziwą, ale za to z coraz bardziej kuszącym posagiem. Stąd w konkury stawali przybysze z okolic dalszych i całkiem bliskich. Ot, aż prosi się o stwierdzenie, że Turek był wtedy sexy, tyle, że jakby na peerelowskich dopalaczach. Dlatego, gdy od polowy lat siedemdziesiątych dopalacze (czytaj: inwestycje) zaczęły się kończyć, to i atrakcyjność niebyt urodziwego miasteczka zaczęła systematycznie spadać. Jak zresztą pozostałych miasteczek powiatowych istnego trójkąta bermudzkiego rozciągającego się między Łodzią, Poznaniem i Wrocławiem. Zjawisko to nie mogło ujść uwagi nawet naszym politykom. Aż takimi bęcwałami, to w tym przypadku oni się nie okazali. Dla swoich potrzeb wykroili okręgi wyborcze, które miejscowy ludek trafnie określił mianem „śmieciowych”. Powstały one bowiem z jednego przede wszystkim powodu. A mianowicie jako miejsce do lokowania na wyborczych jedynkach politycznych spadochroniarzy z partyjnych centrali. Proceder ten namiętnie uprawiano od lewa do prawa. Od SLD aż po nieboszczkę Unię Wolności. Ale najbardziej konsekwentne w zsyłaniu spadochroniarzy do okręgu konińsko-gnieźnieńskiego wydaje się być  Prawo i Sprawiedliwość.    I słusznie. Bo jaki wspólny mianownik może mieć Gniezno i Środa z Koninem i Turkiem. Tutaj na jedynce można było obsadzać nawet „podróżnika” Adama Hofmana, albo gościa z Zielonej Góry w osobie Witolda Czarneckiego. Pierwszy był na tyle bezczelny, że swego czasu publicznie przekonywał o wyższości polityka z centrali nad pierdołowatego kandydata z prowincji. Czarnecki wydaje się być bardziej wyrafinowany. Zwłaszcza, gdy chodzi op układanie list wyborczych.    Bodaj nie minął miesiąc, jak na trukowskim rynku Czarnecki bujał w sprawie listy partyjnej z kandydatami  aż się mu kurzyło z nosa. Lata pismaczych doświadczeń z politykami z góry nakazuje mi ostrożność w przyjmowaniu ich słów za prawdę. Ale już turkowskim wyborcom PiS-u jakieś słowa przeprosin ze strony Czarneckiego chyba się należą. Bo aż dudniło, gdy waląc się w pierś dwukrotnie zapewniał, że na liście wyborczej PiS będzie jedynie dwóch kandydatów z powiatu tureckiego. Słyszał to dobry tuzin turkowian. Minęły ze trzy doby, a zapewnienia Czarneckiego okazały się nie warte funta kłaków. Uszami wyobraźni słyszę, jak na takowe dictum głośno ślinę przełknął choćby Ryszard Bartosik. Pewnie tylko partyjna lojalność stoi na przeszkodzie żeby wziął i grubo obsobaczył Czarneckiego za tego typu zagrywki. Innym pisowcem, który zrozumiał co tutaj jest grane jest burmistrz Koła Stanisław Maciaszek. Widać, że facet nie w ciemię bity i wyszło mu, że  jedynym kandydatem z obszaru kolsko-tureckiego o jako takich szansach na mandat może być Ryszard Bartosik. I poparł jego kandydaturę, nie zważając na politycznie niezbyt mądre wydziwiania swoich partyjnych kolegów. Po tym geście odnoszę wrażenie, że Maciaszkowi może zależeć aby i Koło też było sexy. W każdym bądź razie gość rozumie, że Turek i Koło na jednym wózku historycznym jadą. Póki co jest to istna jazda po bandzie. A właściwie to po krawędzi Wschodniej Ściany Wielkopolski. W dodatku oba miasta i powiaty jadą oddzielnie. Na zasadzie każdy sobie rzepkę skrobie. Tymczasem aż prosi się o połączenie i skoordynowanie wysiłków. Do czego jednoznacznie zachęca Unia. Wskazując choćby, że większym obszarom funkcjonalnym łatwiej będzie sięgnąć po mannę brukselską. W tym miejscu pozwolę sobie odwołać się do znanego w  astronomii zjawiska gwiazd podwójnych. Analogicznie mogłoby zafunkcjonować zjawisko bliźniaczych miast złożone z pary Turek i Koło. Obu partnerom z pewnością przydałoby to atrakcyjności. A na początek choćby znaczenia i wpływu. Co byłoby już niezłą podstawą do  dalszych działań. Choćby takich, żeby Turek stał się bardziej sexy. Szczególnie dla młodych. 

Andrzej Jarek                 

 

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

W numerze

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »