30 Maj 2017 imieniny: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1145 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Psy nie zagryzają w godzinach urzędowania

Dodano dnia: 16-09-2014 11:12| Komentarzy: 0

Janusz Florczyk znalazł swoje miejsce w Turkowicach. Kupił tam dom z ogrodem i kawałkiem łąki. Urządził sobie grządki warzywne i posadził owocowe drzewka. Jak mówi, dla dowcipu, dostał parkę baranów, by nie musiał kosić trawy. I faktycznie zwierzaki spełniały swoją funkcję, przy okazji stając się… przyjaciółmi? Jego zwierzyniec od 2012 napada sfora czworonogów, które wałęsają się po okolicy. Czy bezpańskich, tego nie wiadomo. Pogryzły już jego bernardyna, zagryzły barana i owieczki. Wie o tym wójt gminy Turek, schronisko, policja i prokuratura. I co? Nic! Czy trzeba czekać jak w paszcze wygłodniałych psów wpadnie dziecko?

Owce Janusza Florczyka miały imiona – pierwsza była Basia. Gdy się okociła, jej „córeczka” została Kruszynką, bo była „mizerna”. Po jakimś czasie dokupił barana, bo jak mówi, owce muszą mieć przewodnika. W jego gospodarstwie jest jeszcze pies bernardyn i kilka kur. Mieszka tu od 2009 roku. 

–Jestem góral nizinno-błotny, Lajkonik, a tutaj ściągnęło mnie... życie. Kilka lat spędziłem za granicą i w końcu znalazłem swoje miejsce. Ciągle coś robię, remontuję. Może życia mi starczy, by to wszystko naprawić. Nie umiem jednak siedzieć w miejscu – opowiada o sobie Florczyk. 

Psy przychodzą nocą...

W tym jego spokojnym życiu na podturkowskiej wsi jest jednak duża rysa. Mężczyzna od 2012 roku walczy z psami wałęsającymi się po okolicy, które atakują jego zwierzęta. Ubiegłej zimy znalazł niedaleko swojej posesji dwie zagryzione sarny, wcześniej wataha zaatakowała bernardyna, który pilnował domu. Właściciel musiał zabrać go wtedy do weterynarza, bo prawie odgryzły mu ucho. Chwilę później „poszarpały” też barana. Właściciel go wyleczył, ale nie pożył długo. W kwietniu tego roku i jego zagryzły psy.

W tej sprawie Janusz Florczyk napisał już kilkanaście pism i próśb o interwencje – do policji, gminy, schroniska, a nawet do prokuratury. –Niestety nie skutkują, a ubiegłej nocy znów moje stadko zostało zaatakowane – mówił Janusz Florczyk w ubiegły piątek. Dzikie (ale czy bezpańskie?) psy przedostały się przez dwa ogrodzenia i podkopały pod drewnianą szopkę, w której noc spędzały zwierzęta. –Zagryzione zostały dwie owce kotne i młody baran. Jedną tylko udało się uratować. Ja już nie mam siły działać dalej, bo mówiąc wprost - wszyscy to olewają! – mówi z żalem mężczyzna.

Więcej w aktualnym numerze Echa

 

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

Ogłoszenia

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »