24 Marzec 2017 imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1121 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Turek w defensywie, czyli o skutkach marnej polityki

Dodano dnia: 15-03-2011 00:00| Komentarzy: 1

Nie bacząc na mocno średni już wiek, ani też na tuszę aż podskoczyłem z radości na widok tytułu jakim swój tekst opatrzył burmistrz Zdzisław Czapla, w którym oznajmia, że „Turek w defensywie, czyli strategia niezrównoważonego rozwoju”.  Niżej podpisany ów entuzjazm oparł na założeniu, że oto pierwsza osoba w mieście wreszcie dostrzega procesy regresu jakie od dłuższego czasu dotykają nasz Turek. Tak mniemałem...

I mniemałem, że po takiej diagnozie pan burmistrz dalej zaproponuje elementy terapii, która mogłaby stanowić antidotum na dolegliwość określoną mianem miasta w defensywie. Jednak w miarę dalszej lektury diabli wzięli mój ledwie raczkujący optymizm. Bowiem dla naszego Autora fundamentalnym źródłem problemów Turku jest preferowana przez obecną ekipę rządową tzw. strategia metropolitalno-dyfuzyjna. Idea ta stawia na uprzywilejowanej pozycji duże ośrodki kosztem prowincji, w tym interesów miast klasy Turku. Skutkuje to, zdaniem Autora , „wyprowadzaniem” z prowincjonalnych ośrodków rozmaitych instytucji, których obecność jest miastotwórcza. Ponadto podnosi prestiż, ale przede wszystkim generuje miejsca pracy”. W efekcie Turek utracił WKU, Kasę Chorych, a od kwietnia planowane jest wyprowadzenie z miejscowego Sądu Rejonowego Wydziału Sądu Pracy, a także likwidację Urzędu Poczty i zastąpienie go agencjami pocztowymi w sklepach i na stacjach benzynowych. Przyjmując za dobrą monetę publikowaną w niniejszym numerze wypowiedź prominentnego przedstawiciela poczty, to wypada, że obawy burmistrza Czapli w tej kwestii są chyba nieco przedwczesne. Jeśli zaś chodzi o WKU, zgódźmy się, że była to instytucja zajmująca się poborem rekruta, co w Europie jest procederem, jakby nieco już passe. Ponadto w wydaniu turkowskim instytucja z ulicy Szkolnej nie cieszyła się, mówiąc oględnie, najlepszą sławą. Zatem uznawanie jej roli za miastotwórczą wydaje się być mocno na wyrost. Nieco inny charakter mają perypetie z Kasą Chorych. Instytucja ta powstała w ramach czterech plag zafundowanych nam przez rządy AWS/UW nie wiedzieć czemu zwanych reformami.

W dodatku wybór akurat Turku na siedzibę tej instytucji wiązał się wówczas z realiami towarzysko-politycznymi, które krótkotrwałego znaczenia nabrały w trakcie powołania powiatów i nowych województw. W 1998r. stołeczna oligarchia wcisnęła prowincjonalnym ćwokom bezwartościową błyskotkę zwaną powiatami. Rozmaitym Turkom, Poddębicom i tym podobnym Pipidówkom pozwalając się cieszyć wątpliwym prestiżem miasta powiatowego. Tylko wyjątkowy naiwniak lub zwykły awanturnik mógł liczyć, że zamieszkały przez raptem trzydzieści tysięcy Turek może obronić Kasę Chorych przed takim Koninem.

Generalnie, zabiegi biurokracji politycznej, mocno na wyrost określanej elitami III RP, od dawna zmierzają do jednego. A mianowicie do centralizacji władzy, przy jednoczesnym odmawianiu wzięcia odpowiedzialności za swoich obywateli. Kiep ten, kto nie dostrzegł tego zjawiska nawet po tzw. reformach z 1998r. Zwłaszcza, że jak to powiadają - Im dalej w las, tym więcej grzybów. I w myśl zasady, że ryba psuje się od łba również i lokalna biurokracja zaczęła zabiegać o to samo. Czyli o koncentrację władzy bez ponoszenia odpowiedzialności. Na tym lokalnym szczeblu zjawisko to nasiliło się po 2002r. Wtedy to zaczęliśmy bezpośrednio wybierać wójtów i burmistrzów, a jednocześnie przystąpiono do zabiegu sprowadzania rad do roli fasadowych ciał bez kompetencji. Bo niby dlaczego rady miast miałyby się różnic od praktycznie ubezwłasnowolnionego parlamentu. Te pierwsze muszą podlegać psieniu na potęgę od momentu, gdy realna władza została skoncentrowana w rękach burmistrza lub wójta. W efekcie coraz częściej z ust przedstawicieli władzy wykonawczej, poczynając od premiera na burmistrzu kończąc dobiega hasło – To są moje kompetencje i kwita. Prawda, że i w Turku słowa te brzmią znajomo. Dlatego dziwię się burmistrzowi Czapli, że wespół zespół z lokalnymi VIP-ami myśli coś wymóc na władzach centralnych. Bo czy występując o zachowanie w Turku tego czy innego urzędu nie usłyszy raczej czegoś w rodzaju – Sorry Panie Burmistrzu, ale to są nasze kompetencje. Ze swoimi doświadczeniami taki rozwój zdarzeń powinien jak najbardziej uwzględnić. Wszak zostało to ostatnio dokładnie przećwiczone na radnych w sprawie PKS-u. Słowem, przy degeneracji naszego ustroju w postaci centralizacji władzy przy jednoczesnej ucieczce od odpowiedzialności za obywateli apele o obronę turkowskich instytucji muszą być przeciwskuteczne. Tak jak na nic się zdały uwagi w sprawie hali widowiskowo-sportowej. W efekcie powstał bardzo kosztowny obiekt. W zasadzie dla nikogo. Bo dla szkoły za duży i za drogi, a za mały na imprezy o ponadlokalnym charakterze. Ale czy w gmachu przy Kaliskiej 59 uwagi w tej sprawie były choć w małym stopniu uwzględniane? Nie i jeszcze raz nie. Za to na koniec halę otrąbiono jako wielki sukces. Aż wzdrygam się na samą myśl, że podobny brak publicznej debaty zachodzi w sprawie strategii TSI czy projektu Mehoffer. Oby w tych przypadkach nie skończyło się tak jak z halą. Czyli wielką, a kosztowną klapą. Widać stąd, że za defensywę w jakiej znalazł się Turek odpowiada marna polityka. Zarówno na szczeblu lokalnym, jak i tym centralnym. Polityka, której doświadczamy od lat, a wbrew deklaracjom sprowadza się ona do kultywowania podziałów występujących i bez tego w lokalnej społeczności. Gdyby nie niosło to ze sobą skutków negatywnych dla miasta i regionu, to nawet komicznie wygląda fundowana nam kampania. Oto z jednej strony wszystkie możliwe psy wiesza się na różnych Antosikach, Młynarczykach czy innych Marczewskich, a jednocześnie występując z apelem „o zwarcie szyków, by uniemożliwić wprowadzenie rozwiązań skrajnie szkodliwych dla Turku i powiatu”. Choćby z lektury bieżącego numeru Echa widać, że wypada to dość głupio i nieporadnie. Zwłaszcza zaś w sytuacji, gdy obstaje się przy wyższości strategii zrównoważonego rozwoju. Bo przecież ta akurat realizowana była (nieporadnie, bo nieporadnie, ale jednak) w ramach tzw. minionego ustroju. Wszak wtedy to centralny planista decydował o kierowaniu strumieni pieniądza. W efekcie w takich Turkach powstawały kopalnie, elektrownie, mirandy czy inne mleczarnie. Przy tym nie zawsze o lokalizacji decydowały racjonalne przesłanki ekonomiczne. Dzisiaj korporacje podejmując decyzje inwestycyjne kierują się już innymi względami niż było to za PRL-u. Słowem, z punktu widzenia Turku politykę społeczno-gospodarczą PRL-u lat 60-tych i 70-tych ub. stulecia w dużym uproszczeniu można określić mianem strategii zrównoważonego rozwoju. Dlatego akurat w Turku głupio wypada potępianie w czambuł i odsądzanie od wiary komuchów, zomowców i temu podobnych czerwonych w sytuacji, gdy akceptuje się fakt, że przez lata podobne im komuchy kierowały do tego miasteczka obfite strumienie inwestycji. Z drugiej strony wypada zauważyć, że tak zachwalana przez naszego Autora strategia zrównoważonego rozwoju od biedy i pokracznie możliwa była do realizacji tylko w warunkach dość dalekich od demokracji. Bo czy dzisiaj wyborcy z takiego Poznania i okolicznych powiatów aż tak chętnie oddadzą znaczne środki swoim pobratymcom z przyszywanej na siłę części Wielkopolski, pokrzywdzonej przez geografię i historię. Ich przedstawiciele zrobią to tym bardziej niechętnie wiedząc, że takie życzenie pochodzi od burmistrza deklarującego się jako zdecydowany zwolennik formacji im przeciwnej. No, ale zostawmy już takie czy inne polityczne sympatie i antypatie. Bo to jedynie błyszczący i ulotny pył historii. Daleko gorsze skutki dla miast klasy Turku mają bowiem procesy innej zupełnie natury. Otóż bez większego ryzyka można stwierdzić, że nasze miasto miało już swoje dziejowe pięć minut. I o zgrozo było to w czasach nieszczęsnego PRL-u. Czy się to komuś podoba, czy nie. O jednym powodów tego stanu rzeczy wspominaliśmy wyżej pisząc o centralnym planowaniu inwestycji. W obecnych realiach trudno byłoby oczekiwać, że w Turku powstanie jakaś nowa Miranda lub kopalnia. Innym powodem sprawiającym, że prawdziwa staje się teza o defensywie w jakiej znalazło się miasta jest proces globalizacji. Powoduje on, że gałęzie przemysłu wytwarzające produkty łatwo poddające się standaryzacji przenoszone są, i będą, do krajów o niższej niż w Polsce cenie siły roboczej. Dlatego jakąś szansą dla nas byłoby poszukanie branż niezbyt podatnych na standaryzację. Mogą to być przemysły o dużej wartości dodanej, a więc wymagające wysoko specjalistycznej siły roboczej, o jaką trudno np. na Dalekim Wschodzie. W najmniejszym stopniu standaryzacji nadaje się też taka dziedzina jak edukacja. Najlepiej na poziomie średnim. Usługi takie raczej nie nadają się do wyeksportowania do Chin. Problem leży w pokaźnych środkach jakie byłyby niezbędne do ufundowania w takim Turku polskiego Eton. Czyli ogólnopolskiej szkoły średniej o najwyższej renomie. Ale pewnie wszystkie te pomysły pozostaną mrzonkami. Natomiast grożącym naszemu miastu scenariuszem jest powrót Turku do nomen, omen, klimatu Mehoffera. Czyli biednej i zapyziałej mieściny, jaką był Turek przed II wojna światową. W każdym bądź razie ku temu wszystko zdaje sie zmierzać, a zegar już bije. I to bije Turkowi. Nawet, gdy nie „zabiorą” nam poczty albo innego WKU.

Andrzej Jarek

 

 

Komentarze

Autor: Turkowiak| Dodano: 28-06-2011 15:19
Jarek jak jesteś taki mądry to wystartuj w wyborach, zostań burmistrzem i zrób z naszego miasteczka eldorado. Dokonale wiesz, że nawet twoja najbliższa rodzina by na cibie nie zagłosowała. Gdybyś jednak jakimś cudem został włodarzem grodu nad foluszem to byś go puścił z torbami. Wszyscy pamiętają jakim byłeś biznesmenem. Koleś Piguła życie ci uratował dając to Echo. Tak to byś żebrał pod ratuszem, albo prowadził wycieczki po atrakcjach sawieckowo sojuza.
 
«poprzednia 1 następna»

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

W numerze


 
Czy warta skórka wyprawki?
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

W malanowskim Centrum Kultury odbyło się spotkanie informacyjne z...

czytaj więcej »
 
Po podwyżce zarabiają 200 złotych mniej
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

Około 1500 złotych zarabiają nie tylko w Turku, ale też w całej P...

czytaj więcej »
 
Zobacz wszystkie: W numerze »

 

 

ECHO UNIEJOWA

 

SPORT

Emocjonująca rywalizacja weteranów
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

W dobrskiej hali sportowej odbył się turniej tenisa stołowym, będ...

czytaj więcej »
 
Dziesiąte miejsce Piątki Turek
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

Drużyna młodziczek UKS Piątka Turek w końcowej fazie rozgrywek li...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Sport »

 

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »