25 Marzec 2017 imieniny: Bolka, Cezaryny, Marioli
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1122 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Śmierć papieru, triumf demokracji, czy raczej na odwrót

Dodano dnia: 24-02-2011 10:54| Komentarzy: 2

Mając niewątpliwy zaszczyt, ale i świadomość, że oto zwracam się do pierwszoplanowych liderów lokalnej klasy politycznej, niniejszemu wystąpieniu pozwoliłem sobie nadać może nieco nazbyt patetyczny tytuł. A mianowicie – Śmierć papieru, triumf demokracji, czy raczej na odwrót?

Chciałbym też od razu zapewnić naszych Szanownych Gości, że nieprawdziwym jest złudzenie, jakoby w tak postawionej kwestii autorowi chodziło jedynie o efektowną retorykę. Proszę mi wierzyć – W najmniejszym stopniu nie było to moim zamiarem. Bo też sprawa jest bardzo poważna. By nie rzec, że śmiertelnie poważna. A dzisiejsze, oficjalne uruchomienie strony internetowej tygodnika lokalnego, jest doskonałą okazją, aby wspólnie spróbować się zastanowić nad tak sformułowanym problemem. Ujmując rzecz w przysłowiowym, telegraficznym skrócie, spróbujmy przyjrzeć się sytuacji. Oto na całym szerokim świecie (w tym i w naszym kraju) papierowa prasa, dotąd podstawa obiegu informacji i debaty publicznej walczy o przetrwanie. Nie ma tygodnia, aby nie docierały informacje o wykrwawianiu się gazet, zwalnianiu dziennikarzy, zamykaniu filialnych redakcji, aby tylko domknąć malejące budżety. W tym samym czasie w internecie kwitnie wręcz komunikacja, a blogom, portalom, stronom internetowym czy serwisom społecznościowym lawinowo przybywa użytkowników. Mogłoby się więc wydawać, że oferta staje się coraz większa, ale jakby poważnej informacji ubywało. Stajemy wobec faktu, że świat bez prasy papierowej możemy sobie już wyobrazić bez trudu. Czy jednak równie łatwo bez papierowej prasy możemy sobie wyobrazić sprawnie i uczciwie działającą demokrację. W tym również demokrację lokalną? Zwłaszcza, że już teraz odpowiedź na pytanie o jej stan (znaczy się demokracji) tak w kraju jak i w naszym powiecie przypomina stary wic: W jednym słowie – dobry. A w dwóch – nie dobry. Niejedna z osób słysząc powyższe tezy może w sposób jak najbardziej zasadny zapytać – No dobrze, ale wobec tego po co i w jakim celu uruchomiana jest kolejna elektroniczna wersja gazety, kolejna strona internetowa, których w wirtualnej rzeczywistości i tak już działają miliony?

Jakżeż słuszna byłaby taka uwaga. Zatem spróbujmy się do niej odnieść. W tym celu proponuję krótką wycieczkę w jakże nieodległą przeszłość, bo raptem cofniemy się jedynie o lat dziesięć. Oto na zwoływanych wówczas konferencjach prasowych choćby w turkowskim Urzędzie Miasta pojawiał się tłumek dziennikarzy z tuzina lokalnych mediów – trzech tygodników turkowskich, dwóch konińskich, dwóch dzienników (Gazeta Poznańska i Głos Wielkopolski), trzech stacji radiowych i konińska telewizja. A jak wygląda konferencja prasowa w Turku Anno Domini 2011?

Pojawia się przedstawiciel naszej redakcji, pan Bednarczyk i ewentualnie ktoś z lokalnego portalu internetowego. W tym ostatnim przypadku bywa, że dwóch. Minęło raptem 10 lat, a na liście nieobecnych mamy dwa tygodniki turkowskie i pięć papierowych pism z Konina. W tym ostatnim przypadku absencja spowodowana jest różnymi wprawdzie przyczynami. Ale dadzą się one sprowadzić do wspólnego mianownika – koszty, a raczej ich cięcie. Tak sytuacja wygląda z prowincjonalnej, żabiej perspektywy. W skali makro- globalnej rzeczy przybierają już wręcz dramatyczny wymiar. Z roku na rok spadają nakłady dzienników nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Kurczą się ich wpływy z tytułu reklam. Co skutkuje obcinaniem redakcyjnych etatów, a w efekcie drastycznym obniżeniem jakości dziennikarstwa.

Ta dość ponura rzeczywistość prasy papierowej skłania do roztaczania przed nią wielce pesymistycznych wizji przyszłości. - W ciągu najbliższych lat cały świat mediów i komunikacji społecznej stanie na głowie. I za 10 lat żaden dziennik, żaden tygodnik nie będzie istniał w wersji papierowej. Wszystko będzie rozpowszechniane w wersji elektronicznej – wieszczy Steve Ballner, prezes Microsoftu. Z kolei Marc Andressen, wynalazca Netscape'a, pierwszej wyszukiwarki internetowej, ocenia z czysto biznesowego punktu widzenia – Jeżeli jesteście właścicielem starego medium pozbądźcie się go. Ta legendarna postać Krzemowej Doliny zaleca natychmiastową reakcję w myśl zasady – Lepiej odcierpieć teraz, aby uniknąć długiej, bolesnej choroby. W Echu Turku postanowiliśmy pójść za tą sugestią, stąd decyzja o uruchomieniu strony internetowej naszego tygodnika. Bo też kondycja ekonomiczna prasy lokalnej póki co odbiega od wcześniej nakreślonego, ponurego obrazu prasy ogólnokrajowej. Złożyły się na to rozliczne przyczyny, i nie jest to najlepszy moment, aby szerzej o tym mówić. Stąd poprzestaniemy na stwierdzeniu, że doszliśmy do wniosku, iż kondycja naszego tygodnika jest na tyle dobra, by zaaplikować sobie szczepionkę, która pozwoli przeżyć tak zabójczą chorobę jak wisząca nad mediami nieuchronna w przyszłości „śmierć papieru”. Mówiąc zaś pół żartem, pół serio, w Echo uznaliśmy, że być może już czas żeby wpaść w panikę. Tym bardziej, że zapewne jesteśmy w nader szczupłym gronie pism bez edycji internetowej. I czas był najwyższy, aby wyjść z tych papierowych okopów Trójcy Świętej.

A wychodząc ze wspomnianych okopów i trawestując wieszcza Zygmunta Krasińskiego musimy dzisiaj zakrzyknąć – Internecie! Zwyciężyłeś! Pozostając dalej w poetyce Nieboskiej Komedii chcielibyśmy pozostawać jak najdalsi od niemądrego triumfalizmu. Bo czy aby nie robimy pierwszego kroku ku Pyrrusowej Wiktorii? Tym bardziej, że liczni rozmówcy mówiącego te słowa wręcz skazują nas na ten elektroniczny sukces. Niech nie będzie przejawem braku skromności fakt, że z wielką, ale to wielką obawą możemy podzielać taką opinię. Niestety! I wcale nie jest naszym największym zmartwieniem dość egoistyczna troska, że jedną z ofiar ewentualnego pyrrusowego, jak się rzekło przyszłego triumfu internetowego wydania Echa będzie papierowe wydanie tygodnika. Zachodzi bowiem poważniejsza obawa. A mianowicie zachodzi obawa, że odbędzie się to kosztem znacznego obniżenia jakości życia publicznego. W szczególności zaś owa troska dotyczy jakości i poziomu debaty publicznej.

Celem bardziej precyzyjnego wyłuszczenia Szanownym Słuchaczom co nade wszystko mam na myśli pozwolę sobie na cytat, niemal z zamierzchłej przeszłości. Z góry przepraszając za jego długość. - Bez trudu stanie się dla was wszystkich oczywiste, że nie mogę – w ciągu pół godziny – uwzględnić wszystkich spraw równie udatnie, jak może to uczynić w ciągu półtorej godziny ktoś taki, jak sędzia Douglas; mam zatem nadzieję, że jeśli będzie coś takiego, co on powiedział, a o czym chcielibyście, żebym wypowiedział się ja, ale co w swym komentarzu przeoczę, to pamiętajcie, że byłoby oczekiwanie ode mnie rzeczy niemożliwej, a mianowicie tego, żebym ogarnął cały obszar jego wypowiedzi.

Jest to fragment przemówienia prezydenta Abrahama Lincolna wygłoszonego 19 listopada 1863r. podczas uroczystości otwarcia cmentarza narodowego w Gettysburgu.

Szanowni Państwo! Najpierw pozwolę sobie zwrócić uwagę na formę przytoczonej wypowiedzi. Jest to jedno zdanie, bardzo, ale to bardzo rozbudowane, wielokrotnie złożone. A charakter tej wypowiedzi sprzed półtora stulecia będzie pełniejszy, gdy dodam, że w oryginale (język angielski), oprócz trybów warunkowych będących zmorą uczących się języka angielskiego zachodzi tu jeszcze zjawisko następstwa czasów. Czy dzisiaj możemy sobie wyobrazić, że współczesny polityk operuje takim językiem. Jeśli by się nawet taki znalazł, to myślę, że jego szanse na sukcesy medialno-polityczne byłyby absolutnie zerowe! Bo niewielu słuchaczom starczyłoby cierpliwości a i równie mało byłoby go w stanie zrozumieć. Niestety. Żyjemy bowiem w czasach esemesu i dominacji cywilizacji obrazkowej. Już od półwiecza (od czasu McLuhanna) filozofowie zapowiadają koniec ery Guttenberga. Wypada więc postawić może i nieco retoryczne pytanie – czy z pozycji lokalnego tygodnika można podjąć iście herkulesowe, a może i beznadziejne wyzwanie i spróbować zmierzyć się z hm, no cóż prymitywizacją języka również i tego publicznego? Z tego miejsca pragnę zadeklarować, że i na naszej stronie internetowej podejmiemy tak rzuconą rękawicę.

Nie jest dziełem przypadku, że tak ryzykowną deklarację w tym akurat momencie i przed takim, a nie innym audytorium. Od zawsze bowiem wychodzimy z założenia, że wraz z politykami media lokalne stanowią integralny element życia publicznego. Z powyższej tezy wynika, że w tym złożonym, i jakże trudnym partnerstwie spoczywa na nas, tzn. na politykach i mediach odpowiedzialność za kształt języka, ergo, za poziom i jakość debaty publicznej. Dlatego głęboko wierzę, że nasi Szanowni Goście jako lokalni liderzy polityczni odpowiedzą na niniejszy apel o poziom języka. Wszak zgodnie z twierdzeniem Ernesta Cassirrera – Myślimy tak jak mówimy. Czyli wedle powyższej tezy to struktury i elementy naszego języka decydują o naszym myśleniu. Nie zaś na odwrót, jak sugeruje wiedza potoczna. Dlatego mimo wszystko uruchomienia strony internetowej Echa Turku uważam za odważne wyjście, a nie paniczną ucieczkę z papierowych okopów Trójcy Świętej. Ufając również, że opinię taką w praktyce podzielą Szanowni Świadkowie dzisiejszego wydarzenia. Co, jak mam nadzieję w przyszłości zaowocuje bogatą debatą publiczną na najważniejsze tematy dotyczące społeczności miasta i powiatu. Zdając sobie jednocześnie ze skali trudności stającego przed nami zadania. Towarzyszyć nam jednak powinna świadomość czekającego nas ciężaru odpowiedzialności za jakość lokalnego życia publicznego i dlatego wierzę, że i internetową wersją naszego tygodnika zdołamy zapobiec wszelkim negatywnym skutkom spodziewanej w przyszłości końcu papieru, a pogłoski o śmierci ery Guttenberga okażą się dalece przedwczesne. Przynajmniej wśród społeczności zamieszkującej między Tuliszkowem i Uniejowem, jak i między Dobrą i Władysławowem.

Andrzej Jarek

 

Komentarze

Autor: antyrychu| Dodano: 04-03-2011 15:25
śmierć głupocie chyba
 
Autor: ryszard bartosik| Dodano: 04-03-2011 09:40
dziękuję za zdjęcie mojego listu do redakcji w sprawie komercjalizacji szpitala. Śmierć demokracji i wolnego słowa to dobry tytuł na początek.
 
«poprzednia 1 następna»

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

W numerze


 
Czy warta skórka wyprawki?
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

W malanowskim Centrum Kultury odbyło się spotkanie informacyjne z...

czytaj więcej »
 
Po podwyżce zarabiają 200 złotych mniej
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

Około 1500 złotych zarabiają nie tylko w Turku, ale też w całej P...

czytaj więcej »
 
Zobacz wszystkie: W numerze »

 

 

ECHO UNIEJOWA

 

SPORT

Emocjonująca rywalizacja weteranów
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

W dobrskiej hali sportowej odbył się turniej tenisa stołowym, będ...

czytaj więcej »
 
Dziesiąte miejsce Piątki Turek
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

Drużyna młodziczek UKS Piątka Turek w końcowej fazie rozgrywek li...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Sport »

 

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »