22 Wrzesień 2018 imieniny: Maury, Milany, Tomasza
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1274 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Aktualności - Felietony

Wolałbym nie, czyli za mundurem powiat sznurem
Dodano dnia: 16-02-2016 14:46 |
Komentarzy: 0

W pierwszym odruchu już chciałem się szarpnąć i wszystkim radnym powiatowym umyśliłem sobie kupić po egzemplarzu „Kopista Bartleby” Hermana Melville'a. Ale przypomniawszy sobie o pobieranych przez nich dietach poprzestanę na zarekomendowaniu powiatowym rajcom tego arcydziełka. Na użytek zaś poniższych refleksji niech wystarczy bodaj najsłynniejsza fraza po wielokroć wypowiadana przez tytułowego bohatera. Którą też pozwolę sobie na ten czas zapożyczyć. - Wolałbym nie – tak szaraczek z kancelarii adwokackiej z Wall Street próbuje oponować przeciwko decyzjom swoich przełożonych. Z lubością przyjmuje poetykę owego „Wolałbym nie”, bo przecież brzmi to bardziej subtelnie niż tak u nas rozpowszechnione – Spadajcie na drzewo! Nie mówiąc już o całkiem wulgarnym – Walcie się! Rzecz zaś dotyczy niedawnych decyzji kadrowych starosty Seńko oraz reakcji na te decyzje ze strony bliższego i nieco dalszego otoczenia starostwa, a w szczególności wspomnianych wcześniej radnych powiatowych. 

Stąd za sławną wypowiedzią bohatera opowiadania Melville'a powtarzam – Wolałbym nie... słuchać lokalnych polityków apelujących do młodzieży, aby ta po studiach wracała w rodzinne strony. Bo po co ma wracać, gdy jednocześnie stanowiska rozdawane są rozlicznym emerytowanym funkcjonariuszom rozmaitych służb mundurowych, którzy jednak nie są w roli pokolenia 300 euro i nie klepią biedy na śmieciowych umowach o pracę. Wolałbym nie... widzieć marnej postawy radnych usilnie starających się nie zauważać pokrętności kadrowych wygibasów starosty. Zresztą, generalnie całą sprawę zdominowała zasada – Ciszej nad tą trumną! Oczywiście poza dziennikarką jednego z lokalnych portali, która w przy najbardziej życzliwej interpretacji, straciła okazję do milczenia. No, ale w tym przypadku uznajmy to za grzech młodości i braku życiowego doświadczenia. Natomiast wolałbym nie mówić tego w stosunku do radnych powiatowych.

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
ak mielą Boże Młyny, a co robią koty na posłaniu
Dodano dnia: 26-01-2016 11:04 |
Komentarzy: 1

Wsłuchując się w przemówienia wygłaszane w trakcie piątkowego Spotkania Samorządowego odnosiło się wrażenie prawdziwości starej frazy o Młynach Bożych, które wprawdzie mielą wolno, ale za to dokładnie i na miałko. Bo jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić zachęty do prowadzenia przez samorządy aktywnej polityki mieszkaniowej. Wszak w realiach obowiązywania neoliberalnej logiki polityk lokalny nawet nieśmiało rozważający wspieranie budownictwa mieszkaniowego niechybnie dostawał się pod strychulec „spóźnionego komucha”. Wszak w Turku obowiązywało hasło: – Każdy może sobie mieszkanie kupić albo zbudować. Dopiero, gdy ideowe bankructwo tej logiki objawiło się w swojej całej nędzy możliwe stało publiczne rozważanie nad zasadami polityki mieszkaniowej.

Równie wolno, ale jeszcze dokładniej i na miałko Boże Młyny mieliły w kwestii prognoz dla powiatu tureckiego w kontekście zmierzchu ery węglowo-energetycznej. Nie dalej jak trzy lata temu byliśmy świadkami żałosnego targowania się z tzw. historią o wydłużenie choćby o dwa lata, a najlepiej do roku 2023, funkcjonowania kopalni. Pod adresem nielicznych sceptyków kierowano  zaś zarzuty o szkodliwy pesymizm i wytykano postawę współczesnej Kasandry. Tymczasem z początkiem 2016r. z ust najważniejszych w regionie polityków padają słowa o kończącym się żywocie kopalni i elektrowni a zaraz za nimi rozlegają się apele o pilne podjęcie prac nad pomysłem na powiat turecki. Poseł Bartosik słusznie przestrzegając przed popadnięciem w rozpacz i beznadzieję przekonuje jednocześnie, że najzwyczajniej w świecie przyszłość naszego regionu musimy wymyślić na nowo. Na dzisiaj zaś pewne jest to, że czekające nas na tej drodze wyzwania są naprawdę dużego kalibru. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Projekt dla Wielkopolski Wschodniej w wielkich bólach porodowych
Dodano dnia: 12-01-2016 11:09 |
Komentarzy: 0

W pierwszych dniach roku 2016 w naszym regionie najgłośniej przebija się przesłanie, że z rysującymi się na lokalnym horyzoncie wyzwaniami nie poradzi sobie w pojedynkę żaden powiat, ani gmina. Taką właśnie tezę niczym mantrę powtarza w swoich publicznych wystąpieniach poseł Ryszard Bartosik. Jednocześnie apeluje o przygotowanie spójnego projektu dla terenów Ściany Wschodniej Wielkopolski. Podzielając zdanie parlamentarzysty w tej kwestii nie sposób pominąć licznych zagrożeń, które mogą sprawić, że stanowisko Bartosika w tej sprawie okaże się przysłowiowym głosem wołającego na puszczy. Najpierw może się tak stać za sprawą „dziwnych” czasami poczynań przywódców jego formacji na szczeblu krajowym. Ale że z Turku i z żabiej perspektywy prowincjusza wpływ na to mamy jak wiadomo kto, toteż na łamach Echa wpływ polityki krajowej wypada nam pominąć. 

Skoncentrujmy się za to bardziej na barierach i zagrożeniach natury lokalnej. Na pierwszy ogień weźmy żałośnie niski poziom zaufania społecznego, który w szczególnie okazałej postaci występuje w powiatach byłej Guberni Kaliskiej. W tym naturalnie i w powiecie tureckim, gdzie w samorządach wręcz modelowo uprawiana jest egoistyczna polityka pod starym hasłem – Każdy sobie rzepkę skrobie. Ten egoizm społeczny dodatkowo zasilany jest chytrością drobnych cwaniaczków. Plus elementarny brak myślenia w kategoriach wspólnych zasobów. Ilustracją tego ostatniego przypadku jest niespójna polityka części gmin w obszarze wodno-kanalizacyjnym, odpadów komunalnych, opieki nad zwierzętami, itd. itp. A przecież nadal pozostajemy jedynie wśród gmin naszego powiatu. Tymczasem potrzebna byłaby współpraca i koordynacja działań z gminami z co najmniej jeszcze jednego, sąsiedniego powiatu. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Z powodu braku Noworocznej Szopki
Dodano dnia: 05-01-2016 13:32 |
Komentarzy: 0

 

Stałym Czytelnikom winien jestem nieco szerszego wyjaśnienia przyczyn nieobecności Noworocznej Szopki w bieżącym numerze Echa, co już zdążyło urosnąć do rangi pewnej tradycji. Z racji dość zażyłych stosunków łączących niżej podpisanego z twórcą Szopek poprosiłem go o powody tegorocznego zaniechania. Długą odpowiedź rozpoczęło poruszenie dwóch wątków. I tak na początek nasz „szopman” zauważył, że na obecność w szopce trzeba sobie najpierw zasłużyć. A w minionym roku lokalne elity jakby przygasły i mocno zszarzały. Można było odnieść wrażenie, że z wielu wcześniej pełnokrwistych postaci ktoś wyssał krew a wraz z nią ich barwną żywotność.  W tej sytuacji pewnie padnie podpowiedź na wariant szopki, której fabuła przypominałaby kolejną historię o zombi. Tyle że zamiast horroru pewnie wyszłaby z tego jakaś żałosna tragifarsa. W tym miejscu rodzi się jeszcze inne, ale za to bardzo poważne podejrzenie. A mianowicie, że przedstawiciele tzw. starego elitariatu miasta i powiatu siłą rzeczy stali się zbyt znani i już nie wywołują takiego zainteresowania a przy tym i emocji, jak to bywało onegdaj. Ale żeby nie być gołosłownym, to nasz rozmówca zapytał wprost czy jest do wyobrażenia w kolejnej szopce taki np.  MMM? Dodajemy, że dotąd stały jej bywalec. Osobiście uważam, że naszemu bywalcowi  zaszkodził przede wszystkim roczny pobyt na diecie powiatowego radnego. Bo owszem, znam ludzi bardzo odpornych na powiatowe jady, ale nawet tak twardzi konsumenci powiatowych fruktów jak np. Jan Konieczny, także musieli się poddać. Jeszcze przed rokiem niemal co sesja potrafił zabłysnąć kolejnym bon motem. By wspomnieć chociażby jego autorstwa słynny tren o szpitalnych kopytkach, ale bez bigosu. Chociaż Koniecznego powaliło dopiero wejście do zarządu powiatu. Ale co dla jednych stanowi śmiertelną truciznę, dla innych może być wręcz ożywcze. Dlatego w imię idei i wyłącznie dla dobra szopki starosta Seńko mógłby pomyśleć o roszadzie w zarządzie. I zamiast Koniecznego Marczewski. Pamiętajmy bowiem, że ten ostatni mógł bardzo przywyknąć do bycia w rządzącej koalicji. Ale jak się rzekło jednym dieta w powiecie służy, a innym nie za bardzo. Wśród tych pierwszych mamy np. Andrzeja Sochackiego obecnego od samego początku w Radzie Powiatu. Chociaż kto wie, czy to nie z tego właśnie powodu chłop całymi latami milczał jak zaklęty. Wprawdzie za sprawą nieco chudszej diety w poprzedniej kadencji Sochackiemu udało się parę razy otworzyć usta, ale teraz trafił za stół prezydialny i... cisza. Chociaż musi być tam wygodnie, bo mimo spektakularnych awansów Marek Kubiak jakby też nie myślał rezygnować z powiatowej diety. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Co z tym gospodarczym rdzeniem powiatu, czyli bajki dla grzecznych samorządowców
Dodano dnia: 15-12-2015 11:03 |
Komentarzy: 0

Niby nie powinienem być ani zaskoczony, ani tym bardziej zdziwiony słysząc w miniony piątek klarownie i głośno sformułowaną tezę, że społeczno-ekonomicznym rdzeniem powiatu jest Turek wraz otaczającą miasto gminą obwarzankową. Ale na te słowa w skrytości ducha aż podskoczyłem z radości. Bo teza taka sformułowana została przez autorów projektu „Koncepcji zagospodarowania przestrzennego obszaru powiatu tureckiego”. Nie dość, że są grupą opłacanych ekspertów, to jeszcze dla gmin naszego powiatu są to ludzie całkowicie obcy. Czyli, jako społeczność powiatu  jesteśmy im na tyle obojętni, że równie dobrze za rdzeń powiatu mogliby uznać np. tandem złożony z Kawęczyna i Dobrej. Ale jednak tego nie zrobili. To zaś oznacza, że już nie tylko miejscowy pismak traktuje miasto wraz z obwarzankiem w roli gospodarczej lokomotywy powiatu. Bieda w tym, że jeśli rzeczony miejsko-gminny tandem jest rdzeniem, to jakby ciut zaczął rdzewieć i coraz bardziej kuśtykać. A obecnym kształcie problemy naszego „rdzenia” zaczną w przyszłości coraz bardziej nabrzmiewać. Z tego miejsca niżej podpisany od dawna stawia hipotezę, że wśród fundamentalnych przyczyn słabowania rdzenia i nie najlepszych jego rokowań jest rozdzielne bytowanie podmiotu pod tytułem miasto z jednej strony i gmina wiejska ze strony drugiej. 

Ale odrobina posiadanej przeze mnie wyobraźni pozwala zakładać, że fałszywa może być hipoteza o szkodliwych skutkach rozdzielnego funkcjonowania miasta i obwarzanka. Bo być może są jakoweś słuszne argumenty przemawiające na rzecz tezy o korzyściach płynących z obecnej odrębności. Słowem, takiej możliwości z góry nie powinniśmy wykluczyć. Ale w tym momencie reguły rozumu podpowiadają, aby spróbować rozstrzygnąć, po czyjej stronie są lepsze argumenty i co będzie lepsze dla społeczności miasta i gminy traktowanej jako pewna organiczna całość. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

 

 
czytaj więcej »
Decyzje na rozstajnych drogach
Dodano dnia: 08-12-2015 10:56 |
Komentarzy: 0

Wielobarwne wydarzenia z minionego tygodnia kolejny raz dowodzą, że nasze powiatowe opłotki stanowią tylko element szerszej układanki. Aczkolwiek chcę z góry zaznaczyć i to, że tu, na dole jednak mamy jakiś tam wpływ, aby sobie pomóc albo też zaszkodzić. Choćby z racji niedawnej Barbórki spójrzmy na początek na miejscowy przemysł paliwowo-energetyczny. Nie będzie zbytnio odkrywcze, gdy powiemy, że jego losy w decydującej mierze zostały przesadzone decyzjami jeszcze z lat 1998-99. I to jakby dubeltowo. Bo z jednej strony prawicowy rząd AWS/UW na dość tajemniczych warunkach sprzedał pakiet akcji konińsko-turkowskich elektrowni, a jednocześnie w ramach forsowanej mniej więcej w tym samym czasie reformy administracyjnej miejscowe elity poprowadziły niezbyt rozsądnie powiat turecki do województwa wielkopolskiego. Dalej mamy już tylko skutki tamtych wyborów. Bo w dziejach każdej społeczności, nawet tej na poziomie powiatowej, przychodzą takie momenty zwrotne, kiedy to dana społeczność staje na rozstajnych drogach i musi wybierać, czy lepiej pójść w lewo, czy raczej w prawo. Konsekwencje tych wyborów bywają nader znaczące. Tak też było i w naszym, turkowskim  przypadku. Rozsądniej i chyba lepiej dla siebie wybrali choćby nasi sąsiedzi z pobliskiego Uniejowa, którzy u schyłku minionego stulecia z determinacją obstawali przy województwie łódzkim. A my? No cóż, wtedy zachowaliśmy po trosze na wzór jakichś ludów kolonialnych, które jak wiadomo, za przysłowiowe świecidełka oddały swoje żywotne interesy. My zaś po pierwsze – odcięliśmy nasze górnictwo od struktur mocarnego, a leżącego w Łódzkiem Bełchatowa, a mirandowski przemysł włókienniczo-tekstylny od naukowo-kapitałowego zaplecza Łodzi. Bo należy raczej powątpiewać, aby w Poznaniu ktoś słyszał i coś więcej wiedział na temat branży włókienniczej? 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
czytaj więcej »
Operacja „przekłuwanie uszów” w cieniu personaliów
Dodano dnia: 10-11-2015 11:56 |
Komentarzy: 0

Przebieg piątkowej sesji Rady Powiatu rodzi coraz więcej podejrzeń, że tamtejsi politycy mniej czy bardziej świadomie obrali samobójczy kurs na kolizję z rzeczywistością. A może to tylko jak w legendzie o pewnym ptaku, który w trudnych chwilach ma chować głowę w piasek. Tyle że jednocześnie wystawia inną część ciała ryzykując poważne razy. Jednak co bardziej wtajemniczeni obserwatorzy powiatowej sceny politycznej, stawiają tezę, że starosta Seńko jest bardziej cwaną gapą niż mogłoby się niektórym wydawać. Powyższe opinie zrodziły się za sprawą dziwacznie burzliwej dyskusji nad, hm, pożal się Boże planami inwestycji na drogach powiatowych. Choć bardziej zasadna byłaby formuła wydatkowania kwot na przysłowiowe waciki. Bo oto ni z gruszki, ni z pietruszki rodzi się pomysł przygotowania dokumentacji na chodnik w Przykonie, a także w Kowalach Pańskich. W każdym z tych przypadków jest to wydatek rzędu 30-45 tysięcy złotych. Czyli są to kwoty na przysłowiowe waciki. Co zaś do terminu wykonania tej czy siamtej inwestycji drogowej, to już jest kwestia dalsza. Na razie wydaje się, że starosta Seńko przyjął postawę jak w znanym dowcipie o niezbyt lubianej teściowej. I jak w tym przypadku idea obdarowania kolczykami skończyła się na przekłuciu uszu, a sam zakup biżuterii odłożony został na bliżej nieokreśloną przyszłość. I nawet trudno się dziwić panu staroście. Wszak przekłucie uszu, pardon przygotowanie inwestycji jest jednak nieco tańsze niż sama budowa drogi. Należy też odnotować, że konstrukcja polityczna rady czyni bardzo łatwym ogrywanie miastowych radnych. Chociaż niby z okręgu Turek do rady Powiatu dostało się 7 radnych. Ale jest tak: Marczewski i Młynarczyk nawet gdyby na sesję przyszli na golasa, to i tak nic nie wskórają. Już dawno zrozumiała to pani doktor Szkudlarek-Graczyk stąd jak myszka siedzi cicho. Z kolei Andrzej Sochacki cicho siedzi już bodaj piątą kadencję. Tym bardziej teraz, gdy na sesjach siedzi jako wiceprzewodniczący rady. Jeszcze wyżej, bo na fotelu członka zarządu zasiadł Jan Konieczny. I z tej pozycji jeszcze lepiej widać jakim to prawdziwym  gołodupcem jest powiat. To co się będzie radny Konieczny napinał. Szóstemu radnemu powiatowemu z okręgu wyborczego Turek, czyli Markowi Kubiakowi po zwycięstwie PiS bardziej w głowie ministerialne awanse niż szara maść dróg powiatowych na terenie miasta. Wróble w Turku i w Warszawie ponoć ćwierkają, że już przesądzona jest sprawa wysokich posad dla Kubiaka.

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Do R. Bartosika i L. Galemby, czyli odprawa posłów... tureckich i kolskich
Dodano dnia: 05-11-2015 13:21 |
Komentarzy: 0

Kampanie wyborcze jak i finalizujące je wybory mają to do siebie, że nazajutrz po ogłoszeniu wyników elekcji wracamy do rzeczywistości. Ta oczywista refleksja dotyczy naturalnie również rzeczywistości lokalnej. A w przypadku naszego powiatu może i bardziej. Po 25 października różnica jest taka, że posłem z powiatu tureckiego został człowiek, dla którego rzemiosło polityczne jest już raczej głównym sposobem na życie. Nie zaś czymś w rodzaju hobby uprawianego w wolnej chwili lub/i w przypływie dobrego humoru. Powyższe stwierdzenie chciałbym z cala mocą podkreślić, ale o konsekwencjach tej tezy może nieco później. Bowiem najpierw krótki rzut oka na przed- i powyborczą rzeczywistość powiatu tureckiego. Czyż społeczno-ekonomiczna rzeczywistość regiony uległa jakiejś specjalnej zmianie nazajutrz po nocy wyborczej? Należy chyba powątpiewać. W każdym bądź razie o żadnej zmianie nie można mówić w kwestii bodaj gardłowego wyzwania cywilizacyjnego w obliczu jakiego staje społeczność naszego regionu.  Mowa tu naturalnie o czekającym nas schyłku epoki węgla i prądu. Reprezentanci i sympatycy sił politycznych, które 25 października zanotowały klapę próbowali przez lata zagadywać cały problem. Trochę na zasadzie: - Po elektrowni i kopalni jakoś to będzie, a w sumie to może i nie będzie aż tak źle. Orędownicy takich poglądów w najlepszym razie  kierowali się urzędowym optymizmem, a w gorszym przypadku stał za tym ogromny deficyt myślenia (przez okoliczny ludek zwany głupotą). Pewnie były też przypadki, że tego typu wypowiedzi obficie podlewano sosem zwykłego cynizmu. Słowem, w powiecie nad Kiełbaską zwolenników optymizmu na dopalaczach było z pewnością więcej niż uchodźców nawet razem ze wszystkimi imigrantami. 

Wypada mieć nadzieje, że poseł Ryszard Bartosik nie zaliczy się do tego, niezbyt racjonalnego grona. I nie mam tu na myśli grona uchodźców. Na wszelki wypadek garść refleksji. 

Otóż dotychczasowi zwolennicy optymistycznej wersji przyszłości po węglu niezbyt chętnie zauważali tak prozaiczny fakt, że za chwilę w gospodarce powiatu przestanie funkcjonować majątek produkcyjny ogromnej wartości. Bowiem zbudowanie dzisiaj przedsiębiorstw klasy elektrowni i kopalni Adamów, to szacując dość, koszt rzędu 4-5 miliardów złotych. Ten kapitał powodował, że co roku gospodarka powiatu oliwiona była kwotami rzędu nawet i 200 milionów . Czy to w postaci płac, czy też rozmaitych podatków i danin. Wraz z kresem branży paliwowo-energetycznej ten życiodajny dla powiatowej gospodarki strumień po prostu wyschnie. Powtórzmy raz jeszcze. Dzisiaj inwestycje takie jak elektrownia i kopalnia Adamów wymagałyby kapitału rzędu 4-5 (albo i jeszcze więcej) miliardów złotych. Tymczasem zachodzi bardzo poważne podejrzenie, że na powiatowym horyzoncie jakoś nie widać tej klasy inwestora. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
czytaj więcej »
«poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna»

 

W numerze


 
Zobacz wszystkie: W numerze »

 

 

ECHO UNIEJOWA

„POŁĄCZENI PASJĄ” ZAPRASZAJĄ DO KIBICOWANIA
Dodano 18-09-2018 |
Komentarzy: 0

W najbliższy piątek, 21 września, na Kompleksie Boisk Piłkarskich im. Wło...

czytaj więcej »
 
CZEKAJ, IX 1939 – PAMIĘTAMY…
Dodano 11-09-2018 |
Komentarzy: 45

W minioną sobotę mieszkańcy Czekaja i zaproszeni goście uczcili pamięć ro...

czytaj więcej »
 
Zobacz wszystkie: Echo Uniejowa »

 

 

SPORT

 

OSTATNIE GALERIE

Sztuka na ulicy 2018
Turkowski rynek dawno nie był areną dla tak wielu interesujących wydarzeń, w których mieli okazję uczestniczyć turkowianie w ubiegłą niedzielę. Przepiękna i wciąż letnia aura była tylko jedną z przyczyn, dla których zjawiło się ich tylu. Drugą było niewątpliwie wręczanie stypendiów burmistrza Turku. W tym roku otrzymało je aż 323 uczniów szkół różnych szczebli!
zobacz galerię »
 
Profim
Aktualności powiązane z galerią
» Lokalne korzenie, światowa jakość
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


 


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »