16 Grudzień 2017 imieniny: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano 08-08-2017 |
Komentarzy: 1252

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźni...

czytaj więcej »
 
Czy z rynku pracy usłyszymy jedynie echo
Dodano 01-08-2017 |
Komentarzy: 1394

Jestem przekonany, że nie jestem jedynym, ...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Felietony »

 

 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1197 opinii)
TAK
77% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Aktualności - Felietony

Z powodu braku Noworocznej Szopki
Dodano dnia: 05-01-2016 13:32 |
Komentarzy: 0

 

Stałym Czytelnikom winien jestem nieco szerszego wyjaśnienia przyczyn nieobecności Noworocznej Szopki w bieżącym numerze Echa, co już zdążyło urosnąć do rangi pewnej tradycji. Z racji dość zażyłych stosunków łączących niżej podpisanego z twórcą Szopek poprosiłem go o powody tegorocznego zaniechania. Długą odpowiedź rozpoczęło poruszenie dwóch wątków. I tak na początek nasz „szopman” zauważył, że na obecność w szopce trzeba sobie najpierw zasłużyć. A w minionym roku lokalne elity jakby przygasły i mocno zszarzały. Można było odnieść wrażenie, że z wielu wcześniej pełnokrwistych postaci ktoś wyssał krew a wraz z nią ich barwną żywotność.  W tej sytuacji pewnie padnie podpowiedź na wariant szopki, której fabuła przypominałaby kolejną historię o zombi. Tyle że zamiast horroru pewnie wyszłaby z tego jakaś żałosna tragifarsa. W tym miejscu rodzi się jeszcze inne, ale za to bardzo poważne podejrzenie. A mianowicie, że przedstawiciele tzw. starego elitariatu miasta i powiatu siłą rzeczy stali się zbyt znani i już nie wywołują takiego zainteresowania a przy tym i emocji, jak to bywało onegdaj. Ale żeby nie być gołosłownym, to nasz rozmówca zapytał wprost czy jest do wyobrażenia w kolejnej szopce taki np.  MMM? Dodajemy, że dotąd stały jej bywalec. Osobiście uważam, że naszemu bywalcowi  zaszkodził przede wszystkim roczny pobyt na diecie powiatowego radnego. Bo owszem, znam ludzi bardzo odpornych na powiatowe jady, ale nawet tak twardzi konsumenci powiatowych fruktów jak np. Jan Konieczny, także musieli się poddać. Jeszcze przed rokiem niemal co sesja potrafił zabłysnąć kolejnym bon motem. By wspomnieć chociażby jego autorstwa słynny tren o szpitalnych kopytkach, ale bez bigosu. Chociaż Koniecznego powaliło dopiero wejście do zarządu powiatu. Ale co dla jednych stanowi śmiertelną truciznę, dla innych może być wręcz ożywcze. Dlatego w imię idei i wyłącznie dla dobra szopki starosta Seńko mógłby pomyśleć o roszadzie w zarządzie. I zamiast Koniecznego Marczewski. Pamiętajmy bowiem, że ten ostatni mógł bardzo przywyknąć do bycia w rządzącej koalicji. Ale jak się rzekło jednym dieta w powiecie służy, a innym nie za bardzo. Wśród tych pierwszych mamy np. Andrzeja Sochackiego obecnego od samego początku w Radzie Powiatu. Chociaż kto wie, czy to nie z tego właśnie powodu chłop całymi latami milczał jak zaklęty. Wprawdzie za sprawą nieco chudszej diety w poprzedniej kadencji Sochackiemu udało się parę razy otworzyć usta, ale teraz trafił za stół prezydialny i... cisza. Chociaż musi być tam wygodnie, bo mimo spektakularnych awansów Marek Kubiak jakby też nie myślał rezygnować z powiatowej diety. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Co z tym gospodarczym rdzeniem powiatu, czyli bajki dla grzecznych samorządowców
Dodano dnia: 15-12-2015 11:03 |
Komentarzy: 0

Niby nie powinienem być ani zaskoczony, ani tym bardziej zdziwiony słysząc w miniony piątek klarownie i głośno sformułowaną tezę, że społeczno-ekonomicznym rdzeniem powiatu jest Turek wraz otaczającą miasto gminą obwarzankową. Ale na te słowa w skrytości ducha aż podskoczyłem z radości. Bo teza taka sformułowana została przez autorów projektu „Koncepcji zagospodarowania przestrzennego obszaru powiatu tureckiego”. Nie dość, że są grupą opłacanych ekspertów, to jeszcze dla gmin naszego powiatu są to ludzie całkowicie obcy. Czyli, jako społeczność powiatu  jesteśmy im na tyle obojętni, że równie dobrze za rdzeń powiatu mogliby uznać np. tandem złożony z Kawęczyna i Dobrej. Ale jednak tego nie zrobili. To zaś oznacza, że już nie tylko miejscowy pismak traktuje miasto wraz z obwarzankiem w roli gospodarczej lokomotywy powiatu. Bieda w tym, że jeśli rzeczony miejsko-gminny tandem jest rdzeniem, to jakby ciut zaczął rdzewieć i coraz bardziej kuśtykać. A obecnym kształcie problemy naszego „rdzenia” zaczną w przyszłości coraz bardziej nabrzmiewać. Z tego miejsca niżej podpisany od dawna stawia hipotezę, że wśród fundamentalnych przyczyn słabowania rdzenia i nie najlepszych jego rokowań jest rozdzielne bytowanie podmiotu pod tytułem miasto z jednej strony i gmina wiejska ze strony drugiej. 

Ale odrobina posiadanej przeze mnie wyobraźni pozwala zakładać, że fałszywa może być hipoteza o szkodliwych skutkach rozdzielnego funkcjonowania miasta i obwarzanka. Bo być może są jakoweś słuszne argumenty przemawiające na rzecz tezy o korzyściach płynących z obecnej odrębności. Słowem, takiej możliwości z góry nie powinniśmy wykluczyć. Ale w tym momencie reguły rozumu podpowiadają, aby spróbować rozstrzygnąć, po czyjej stronie są lepsze argumenty i co będzie lepsze dla społeczności miasta i gminy traktowanej jako pewna organiczna całość. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

 

 
czytaj więcej »
Reklama
Decyzje na rozstajnych drogach
Dodano dnia: 08-12-2015 10:56 |
Komentarzy: 0

Wielobarwne wydarzenia z minionego tygodnia kolejny raz dowodzą, że nasze powiatowe opłotki stanowią tylko element szerszej układanki. Aczkolwiek chcę z góry zaznaczyć i to, że tu, na dole jednak mamy jakiś tam wpływ, aby sobie pomóc albo też zaszkodzić. Choćby z racji niedawnej Barbórki spójrzmy na początek na miejscowy przemysł paliwowo-energetyczny. Nie będzie zbytnio odkrywcze, gdy powiemy, że jego losy w decydującej mierze zostały przesadzone decyzjami jeszcze z lat 1998-99. I to jakby dubeltowo. Bo z jednej strony prawicowy rząd AWS/UW na dość tajemniczych warunkach sprzedał pakiet akcji konińsko-turkowskich elektrowni, a jednocześnie w ramach forsowanej mniej więcej w tym samym czasie reformy administracyjnej miejscowe elity poprowadziły niezbyt rozsądnie powiat turecki do województwa wielkopolskiego. Dalej mamy już tylko skutki tamtych wyborów. Bo w dziejach każdej społeczności, nawet tej na poziomie powiatowej, przychodzą takie momenty zwrotne, kiedy to dana społeczność staje na rozstajnych drogach i musi wybierać, czy lepiej pójść w lewo, czy raczej w prawo. Konsekwencje tych wyborów bywają nader znaczące. Tak też było i w naszym, turkowskim  przypadku. Rozsądniej i chyba lepiej dla siebie wybrali choćby nasi sąsiedzi z pobliskiego Uniejowa, którzy u schyłku minionego stulecia z determinacją obstawali przy województwie łódzkim. A my? No cóż, wtedy zachowaliśmy po trosze na wzór jakichś ludów kolonialnych, które jak wiadomo, za przysłowiowe świecidełka oddały swoje żywotne interesy. My zaś po pierwsze – odcięliśmy nasze górnictwo od struktur mocarnego, a leżącego w Łódzkiem Bełchatowa, a mirandowski przemysł włókienniczo-tekstylny od naukowo-kapitałowego zaplecza Łodzi. Bo należy raczej powątpiewać, aby w Poznaniu ktoś słyszał i coś więcej wiedział na temat branży włókienniczej? 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
czytaj więcej »
Operacja „przekłuwanie uszów” w cieniu personaliów
Dodano dnia: 10-11-2015 11:56 |
Komentarzy: 0

Przebieg piątkowej sesji Rady Powiatu rodzi coraz więcej podejrzeń, że tamtejsi politycy mniej czy bardziej świadomie obrali samobójczy kurs na kolizję z rzeczywistością. A może to tylko jak w legendzie o pewnym ptaku, który w trudnych chwilach ma chować głowę w piasek. Tyle że jednocześnie wystawia inną część ciała ryzykując poważne razy. Jednak co bardziej wtajemniczeni obserwatorzy powiatowej sceny politycznej, stawiają tezę, że starosta Seńko jest bardziej cwaną gapą niż mogłoby się niektórym wydawać. Powyższe opinie zrodziły się za sprawą dziwacznie burzliwej dyskusji nad, hm, pożal się Boże planami inwestycji na drogach powiatowych. Choć bardziej zasadna byłaby formuła wydatkowania kwot na przysłowiowe waciki. Bo oto ni z gruszki, ni z pietruszki rodzi się pomysł przygotowania dokumentacji na chodnik w Przykonie, a także w Kowalach Pańskich. W każdym z tych przypadków jest to wydatek rzędu 30-45 tysięcy złotych. Czyli są to kwoty na przysłowiowe waciki. Co zaś do terminu wykonania tej czy siamtej inwestycji drogowej, to już jest kwestia dalsza. Na razie wydaje się, że starosta Seńko przyjął postawę jak w znanym dowcipie o niezbyt lubianej teściowej. I jak w tym przypadku idea obdarowania kolczykami skończyła się na przekłuciu uszu, a sam zakup biżuterii odłożony został na bliżej nieokreśloną przyszłość. I nawet trudno się dziwić panu staroście. Wszak przekłucie uszu, pardon przygotowanie inwestycji jest jednak nieco tańsze niż sama budowa drogi. Należy też odnotować, że konstrukcja polityczna rady czyni bardzo łatwym ogrywanie miastowych radnych. Chociaż niby z okręgu Turek do rady Powiatu dostało się 7 radnych. Ale jest tak: Marczewski i Młynarczyk nawet gdyby na sesję przyszli na golasa, to i tak nic nie wskórają. Już dawno zrozumiała to pani doktor Szkudlarek-Graczyk stąd jak myszka siedzi cicho. Z kolei Andrzej Sochacki cicho siedzi już bodaj piątą kadencję. Tym bardziej teraz, gdy na sesjach siedzi jako wiceprzewodniczący rady. Jeszcze wyżej, bo na fotelu członka zarządu zasiadł Jan Konieczny. I z tej pozycji jeszcze lepiej widać jakim to prawdziwym  gołodupcem jest powiat. To co się będzie radny Konieczny napinał. Szóstemu radnemu powiatowemu z okręgu wyborczego Turek, czyli Markowi Kubiakowi po zwycięstwie PiS bardziej w głowie ministerialne awanse niż szara maść dróg powiatowych na terenie miasta. Wróble w Turku i w Warszawie ponoć ćwierkają, że już przesądzona jest sprawa wysokich posad dla Kubiaka.

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Do R. Bartosika i L. Galemby, czyli odprawa posłów... tureckich i kolskich
Dodano dnia: 05-11-2015 13:21 |
Komentarzy: 0

Kampanie wyborcze jak i finalizujące je wybory mają to do siebie, że nazajutrz po ogłoszeniu wyników elekcji wracamy do rzeczywistości. Ta oczywista refleksja dotyczy naturalnie również rzeczywistości lokalnej. A w przypadku naszego powiatu może i bardziej. Po 25 października różnica jest taka, że posłem z powiatu tureckiego został człowiek, dla którego rzemiosło polityczne jest już raczej głównym sposobem na życie. Nie zaś czymś w rodzaju hobby uprawianego w wolnej chwili lub/i w przypływie dobrego humoru. Powyższe stwierdzenie chciałbym z cala mocą podkreślić, ale o konsekwencjach tej tezy może nieco później. Bowiem najpierw krótki rzut oka na przed- i powyborczą rzeczywistość powiatu tureckiego. Czyż społeczno-ekonomiczna rzeczywistość regiony uległa jakiejś specjalnej zmianie nazajutrz po nocy wyborczej? Należy chyba powątpiewać. W każdym bądź razie o żadnej zmianie nie można mówić w kwestii bodaj gardłowego wyzwania cywilizacyjnego w obliczu jakiego staje społeczność naszego regionu.  Mowa tu naturalnie o czekającym nas schyłku epoki węgla i prądu. Reprezentanci i sympatycy sił politycznych, które 25 października zanotowały klapę próbowali przez lata zagadywać cały problem. Trochę na zasadzie: - Po elektrowni i kopalni jakoś to będzie, a w sumie to może i nie będzie aż tak źle. Orędownicy takich poglądów w najlepszym razie  kierowali się urzędowym optymizmem, a w gorszym przypadku stał za tym ogromny deficyt myślenia (przez okoliczny ludek zwany głupotą). Pewnie były też przypadki, że tego typu wypowiedzi obficie podlewano sosem zwykłego cynizmu. Słowem, w powiecie nad Kiełbaską zwolenników optymizmu na dopalaczach było z pewnością więcej niż uchodźców nawet razem ze wszystkimi imigrantami. 

Wypada mieć nadzieje, że poseł Ryszard Bartosik nie zaliczy się do tego, niezbyt racjonalnego grona. I nie mam tu na myśli grona uchodźców. Na wszelki wypadek garść refleksji. 

Otóż dotychczasowi zwolennicy optymistycznej wersji przyszłości po węglu niezbyt chętnie zauważali tak prozaiczny fakt, że za chwilę w gospodarce powiatu przestanie funkcjonować majątek produkcyjny ogromnej wartości. Bowiem zbudowanie dzisiaj przedsiębiorstw klasy elektrowni i kopalni Adamów, to szacując dość, koszt rzędu 4-5 miliardów złotych. Ten kapitał powodował, że co roku gospodarka powiatu oliwiona była kwotami rzędu nawet i 200 milionów . Czy to w postaci płac, czy też rozmaitych podatków i danin. Wraz z kresem branży paliwowo-energetycznej ten życiodajny dla powiatowej gospodarki strumień po prostu wyschnie. Powtórzmy raz jeszcze. Dzisiaj inwestycje takie jak elektrownia i kopalnia Adamów wymagałyby kapitału rzędu 4-5 (albo i jeszcze więcej) miliardów złotych. Tymczasem zachodzi bardzo poważne podejrzenie, że na powiatowym horyzoncie jakoś nie widać tej klasy inwestora. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
czytaj więcej »
czytaj więcej »
Kto pójdzie w kondukcie pogrzebowym Turku
Dodano dnia: 29-07-2014 13:11 |
Komentarzy: 7

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z zapowiedziami, to rok 2014 będzie w Turku kojarzył się z kolejnym wysypem marketów. Najpierw, całkiem niedawno, w ramach Centrum Handlowego „Karuzela” ruszył sklep sieci Polomarket. Po sąsiedzku z byłym już Domem Dziecka gotowy jest obiekt, w którym swoją siedzibę ma mieć ponoć placówka Marcpolu. Ostrożna formuła „ponoć” wynika z rozmaitych pogłosek jakie głośno krążą po Turku. I pewnie dopiero czas pokaże czy  będzie tam sklep tej sieci handlowej, czy też innej, albo czy w ogóle rozpocznie się tam jakaś działalność komercyjna. Ale faktem jest, że obiekt pod sklep jest już gotowy. Z kolei na Osiedlu Wyzwolenia (między Lidlem a „blaszakiem”) niedawno ruszyła budowa pawilonu handlowo-usługowego, w którym to obiekcie ma znaleźć swoją siedzibę sklep sieci „Twój Market”. Wedle zapowiedzi inwestycja ta ma być zakończona jeszcze w tym roku. Zatem jeśli sprawdzą się powyższe prognozy, to wraz z końcem bieżącego roku w samym Turku będzie można naliczyć równy tuzin marketów należących do sieci handlowych. Naturalnie,w tym rachunku nie uwzględniam sklepów prywatnych, ani też działających pod szyldem miejscowego PSS „Społem”. Pamiętając zaś przy tym, że owo nagromadzenie sklepów sieciowych ma miejsce na obszarze liczącym niewiele ponad 16 km kwadratowych, to nietrudno zauważyć jedno. A mianowicie, że pod względem ilości marketów przypadających na kilometr kwadratowy nasze miasto może śmiało rywalizować o prymat nie tylko w skali kraju, ale może i Unii Europejskiej. Warto może jeszcze dodać, że na obszarze miasta liczącym wspomniane raptem 16 km kw. zameldowanych na pobyt stały jest z grubsza 28 tysięcy ludzi. Zameldowanych, to wcale nie znaczy, że fizycznie w mieście przebywających. Problem ten ilustruje choćby fakt, że mieszkańcy miasta złożyli jedynie nieco ponad 25 tysięcy deklaracji „śmieciowych”. Bo pewnie faktycznie, po odliczeniu studiującej młodzieży i pracujących, nierzadko poza granicami kraju, w samym mieście fizycznie przebywa jedynie gdzieś ok. 25 tysięcy mieszkańców Turku. Ale wszelkie te dane przytaczamy nie z troski o biznesowe założenia, na podstawie których marki sieciowe wchodzą ze swoimi sklepami na teren naszego miasta. Naszym zdaniem problem ekspansji marketów w Turku dotyka kwestii wizji rozwoju-społeczno-gospodarczego Turku i regionu.

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Epoki rozwoju i zwijania Turku, czyli ludek nie jest aż taki ciemny
Dodano dnia: 22-07-2014 10:31 |
Komentarzy: 0

Coraz bardziej widoczne zjawisko starzenia się społeczności Turku, jak i malejąca liczba jego mieszkańców skłaniają do spojrzenia na te procesy w perspektywie historycznej. Ot, choćby dlatego żeby zobaczyć jak na przestrzeni czasu w naszym mieście wyglądały zjawiska demograficzne. A przy okazji warto będzie zastanowić się nie tylko nad ich przebiegiem, ale i nad przyczynami. 

Zacznijmy od ustalenia stanu obecnego. Oto na dzień dzisiejszy w naszym mieście jest zameldowanych na pobyt stały ok. 28,1 tys. osób. Podkreślmy tutaj słowo – zameldowanych. Co przecież wcale nie musi być równoznaczne z faktycznym zamieszkiwaniem w Turku takiej właśnie liczby mieszkańców. Zatem w okresie III RP, czyli przez ostatnie ćwierćwiecze liczba mieszkańców naszego miasta nie uległa większej zmianie. Bowiem w roku 1990 Turek liczył 27.500 mieszkańców. Co oznacza, że w ciągu symbolicznych 25 lat liczba zameldowanej w mieście ludności formalnie wzrosła o ok. 600 osób. Wypada zaraz zaznaczyć, że demografia Turku w ostatnim ćwierćwieczu podlegała znaczącym fluktuacjom. Bo o ile do roku 2002 liczba mieszkańców rosła z 27,5 tys. w 1990r. do ponad 32 tysięcy w roku 2001, to w ostatnich latach notujemy już  wyraźną tendencję spadkową. Aż do wspomnianych już 28,1 tysiąca mieszkańców zameldowanych w mieście obecnie. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
«poprzednia 1 2 3 4 5 6 następna»

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »