25 Marzec 2017 imieniny: Bolka, Cezaryny, Marioli
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1121 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Aktualności - Felietony

czytaj więcej »
Nie mylmy tożsamości z rzeczywistością
Dodano dnia: 19-04-2016 12:10 |
Komentarzy: 0

 

W minionym tygodniu jak kraj długi i szeroki chrzciliśmy się na potęgę. Kusząc się zaś o nieco więcej powagi, to zafundowaliśmy sobie obchody 1050 lat przyjęcia chrztu przez Mieszka I. W powiecie tureckim ten jubileusz najbardziej okazale celebrowano w Tuliszkowie, a zwłaszcza w Kawęczynie. W tym ostatnim po raz kolejny okazało się jak całkiem współczesną propagandę polityczną można uprawiać narzędziami rodem z historii. No, może bardziej czerpanymi z mitologii historycznej. Pikanterii debacie o tym czy wspomniany już książę Mieszko wielkim wizjonerem był, dodaje fakt, że polemizowały ze sobą dwie wielce prominentne osoby z szeregów  Towarzystwa Samorządowego. I tak, najpierw Ireneusz Niewiarowski zauważył, że nasz Piast był wizjonerem, a nie populistą. Na co były burmistrz Zdzisław Czapla odwoływanie się do Komisji Weneckiej czy rezolucji Parlamentu Europejskiego zestawił z postawą konfederatów targowickich. Wynosząc przy tym dalekowzroczność Mieszka, za przedłożenie obrządku łacińskiego nad ten kojarzony z Bizancjum. I w ten oto sposób byliśmy świadkami całkiem aktualnego sporu politycznego z lekka tylko przyodzianego w historyczne szatki z epoki Piasta, i Bóg jeszcze wie skąd. Tak więc nawet w tę ciut dziwaczną celebrę wydarzeń sprzed dziesięciu i pół stulecia wtłoczony został język sporu między obozem obecnie rządzącym a formacjami opozycyjnymi.

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Reklama
czytaj więcej »
czytaj więcej »
Po tym pytaniu ziemia powinna zadrżeć
Dodano dnia: 01-03-2016 10:46 |
Komentarzy: 0

 

Na początek chciałbym pogratulować radnemu Romanowi Groblicy. Powodem zaś jest pytanie, które na ubiegłotygodniowej sesji Rady Miejskiej skierował pod adresem burmistrza Romualda Antosika. -Co Pan zrobi jak z budżetu miasta zniknie 10 milionów złotych? Radny postawi niniejszą kwestię w związku z przesądzonym już losem miejscowej elektrowni. Wprawdzie, skarbnik Małgorzata Dziamara uspokajając nieco szacowała, że ostatnio łączne wpływy podatkowe do miejskiej kasy z tego akurat źródła są już o 2-3 miliony niższe, to i tak pozostaje kwestia ok. 7-8 mln zł. Naturalnie pamiętać należy, że w miarę precyzyjnie możemy określić wysokość podatku od nieruchomości, który w przypadku elektrowni oscyluje gdzieś wokół 2,7 mln zł. Trudno natomiast o dokładne ustalenie wysokości udziału budżetu miasta w podatku PIT płaconym przez pracowników naszej siłowni. Ale felietonik nie jest stosownym miejscem na aptekarskie ustalenia budżetowe. Bowiem w kwestii postawionej przez radnego Groblicę inne sprawy właśnie nabierają wagi, a wkrótce urosną do rangi dla miasta wręcz gardłowej. A rozchodzi się o rzecz pozornie tak prozaiczną, jak kwestia zachowania równowagi finansowej w turkowskim budżecie. Od razu dodajmy, że problem nie sprowadza się tylko i wyłącznie do czystej arytmetyki, czyli do zrównoważenia między stroną przychodową i wydatkową. Och, gdyby to było takie proste! Ale niestety nie jest i kwita. Bo przecież nie da się bezkarnie cały czas zwiększać rozmaitych podatków czy wpływów parapodatkowych. O czym nasze miasto właśnie przekonuje się w sposób dość bolesny w postaci umierającego na naszych oczach schroniska dla zwierząt. Kiedy przed laty na tych łamach biliśmy na alarm, że wyśrubowana stawka tzw. pso-dnia prowadzi do obdzierania ze skóry budżetu miasta i okolicznych gmin, to na te przestrogi poprzednia ekipa lekceważąco machała ręką. Na efekty nie trzeba było długo czekać i za chwilę wszystkie gminy z naszego powiatu zrezygnują z usług schroniska w Turku. W efekcie los tej placówki wydaje się być przesądzony. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Wolałbym nie, czyli za mundurem powiat sznurem
Dodano dnia: 16-02-2016 14:46 |
Komentarzy: 0

W pierwszym odruchu już chciałem się szarpnąć i wszystkim radnym powiatowym umyśliłem sobie kupić po egzemplarzu „Kopista Bartleby” Hermana Melville'a. Ale przypomniawszy sobie o pobieranych przez nich dietach poprzestanę na zarekomendowaniu powiatowym rajcom tego arcydziełka. Na użytek zaś poniższych refleksji niech wystarczy bodaj najsłynniejsza fraza po wielokroć wypowiadana przez tytułowego bohatera. Którą też pozwolę sobie na ten czas zapożyczyć. - Wolałbym nie – tak szaraczek z kancelarii adwokackiej z Wall Street próbuje oponować przeciwko decyzjom swoich przełożonych. Z lubością przyjmuje poetykę owego „Wolałbym nie”, bo przecież brzmi to bardziej subtelnie niż tak u nas rozpowszechnione – Spadajcie na drzewo! Nie mówiąc już o całkiem wulgarnym – Walcie się! Rzecz zaś dotyczy niedawnych decyzji kadrowych starosty Seńko oraz reakcji na te decyzje ze strony bliższego i nieco dalszego otoczenia starostwa, a w szczególności wspomnianych wcześniej radnych powiatowych. 

Stąd za sławną wypowiedzią bohatera opowiadania Melville'a powtarzam – Wolałbym nie... słuchać lokalnych polityków apelujących do młodzieży, aby ta po studiach wracała w rodzinne strony. Bo po co ma wracać, gdy jednocześnie stanowiska rozdawane są rozlicznym emerytowanym funkcjonariuszom rozmaitych służb mundurowych, którzy jednak nie są w roli pokolenia 300 euro i nie klepią biedy na śmieciowych umowach o pracę. Wolałbym nie... widzieć marnej postawy radnych usilnie starających się nie zauważać pokrętności kadrowych wygibasów starosty. Zresztą, generalnie całą sprawę zdominowała zasada – Ciszej nad tą trumną! Oczywiście poza dziennikarką jednego z lokalnych portali, która w przy najbardziej życzliwej interpretacji, straciła okazję do milczenia. No, ale w tym przypadku uznajmy to za grzech młodości i braku życiowego doświadczenia. Natomiast wolałbym nie mówić tego w stosunku do radnych powiatowych.

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
ak mielą Boże Młyny, a co robią koty na posłaniu
Dodano dnia: 26-01-2016 11:04 |
Komentarzy: 0

Wsłuchując się w przemówienia wygłaszane w trakcie piątkowego Spotkania Samorządowego odnosiło się wrażenie prawdziwości starej frazy o Młynach Bożych, które wprawdzie mielą wolno, ale za to dokładnie i na miałko. Bo jeszcze kilka lat temu trudno byłoby sobie wyobrazić zachęty do prowadzenia przez samorządy aktywnej polityki mieszkaniowej. Wszak w realiach obowiązywania neoliberalnej logiki polityk lokalny nawet nieśmiało rozważający wspieranie budownictwa mieszkaniowego niechybnie dostawał się pod strychulec „spóźnionego komucha”. Wszak w Turku obowiązywało hasło: – Każdy może sobie mieszkanie kupić albo zbudować. Dopiero, gdy ideowe bankructwo tej logiki objawiło się w swojej całej nędzy możliwe stało publiczne rozważanie nad zasadami polityki mieszkaniowej.

Równie wolno, ale jeszcze dokładniej i na miałko Boże Młyny mieliły w kwestii prognoz dla powiatu tureckiego w kontekście zmierzchu ery węglowo-energetycznej. Nie dalej jak trzy lata temu byliśmy świadkami żałosnego targowania się z tzw. historią o wydłużenie choćby o dwa lata, a najlepiej do roku 2023, funkcjonowania kopalni. Pod adresem nielicznych sceptyków kierowano  zaś zarzuty o szkodliwy pesymizm i wytykano postawę współczesnej Kasandry. Tymczasem z początkiem 2016r. z ust najważniejszych w regionie polityków padają słowa o kończącym się żywocie kopalni i elektrowni a zaraz za nimi rozlegają się apele o pilne podjęcie prac nad pomysłem na powiat turecki. Poseł Bartosik słusznie przestrzegając przed popadnięciem w rozpacz i beznadzieję przekonuje jednocześnie, że najzwyczajniej w świecie przyszłość naszego regionu musimy wymyślić na nowo. Na dzisiaj zaś pewne jest to, że czekające nas na tej drodze wyzwania są naprawdę dużego kalibru. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Projekt dla Wielkopolski Wschodniej w wielkich bólach porodowych
Dodano dnia: 12-01-2016 11:09 |
Komentarzy: 0

W pierwszych dniach roku 2016 w naszym regionie najgłośniej przebija się przesłanie, że z rysującymi się na lokalnym horyzoncie wyzwaniami nie poradzi sobie w pojedynkę żaden powiat, ani gmina. Taką właśnie tezę niczym mantrę powtarza w swoich publicznych wystąpieniach poseł Ryszard Bartosik. Jednocześnie apeluje o przygotowanie spójnego projektu dla terenów Ściany Wschodniej Wielkopolski. Podzielając zdanie parlamentarzysty w tej kwestii nie sposób pominąć licznych zagrożeń, które mogą sprawić, że stanowisko Bartosika w tej sprawie okaże się przysłowiowym głosem wołającego na puszczy. Najpierw może się tak stać za sprawą „dziwnych” czasami poczynań przywódców jego formacji na szczeblu krajowym. Ale że z Turku i z żabiej perspektywy prowincjusza wpływ na to mamy jak wiadomo kto, toteż na łamach Echa wpływ polityki krajowej wypada nam pominąć. 

Skoncentrujmy się za to bardziej na barierach i zagrożeniach natury lokalnej. Na pierwszy ogień weźmy żałośnie niski poziom zaufania społecznego, który w szczególnie okazałej postaci występuje w powiatach byłej Guberni Kaliskiej. W tym naturalnie i w powiecie tureckim, gdzie w samorządach wręcz modelowo uprawiana jest egoistyczna polityka pod starym hasłem – Każdy sobie rzepkę skrobie. Ten egoizm społeczny dodatkowo zasilany jest chytrością drobnych cwaniaczków. Plus elementarny brak myślenia w kategoriach wspólnych zasobów. Ilustracją tego ostatniego przypadku jest niespójna polityka części gmin w obszarze wodno-kanalizacyjnym, odpadów komunalnych, opieki nad zwierzętami, itd. itp. A przecież nadal pozostajemy jedynie wśród gmin naszego powiatu. Tymczasem potrzebna byłaby współpraca i koordynacja działań z gminami z co najmniej jeszcze jednego, sąsiedniego powiatu. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Z powodu braku Noworocznej Szopki
Dodano dnia: 05-01-2016 13:32 |
Komentarzy: 0

 

Stałym Czytelnikom winien jestem nieco szerszego wyjaśnienia przyczyn nieobecności Noworocznej Szopki w bieżącym numerze Echa, co już zdążyło urosnąć do rangi pewnej tradycji. Z racji dość zażyłych stosunków łączących niżej podpisanego z twórcą Szopek poprosiłem go o powody tegorocznego zaniechania. Długą odpowiedź rozpoczęło poruszenie dwóch wątków. I tak na początek nasz „szopman” zauważył, że na obecność w szopce trzeba sobie najpierw zasłużyć. A w minionym roku lokalne elity jakby przygasły i mocno zszarzały. Można było odnieść wrażenie, że z wielu wcześniej pełnokrwistych postaci ktoś wyssał krew a wraz z nią ich barwną żywotność.  W tej sytuacji pewnie padnie podpowiedź na wariant szopki, której fabuła przypominałaby kolejną historię o zombi. Tyle że zamiast horroru pewnie wyszłaby z tego jakaś żałosna tragifarsa. W tym miejscu rodzi się jeszcze inne, ale za to bardzo poważne podejrzenie. A mianowicie, że przedstawiciele tzw. starego elitariatu miasta i powiatu siłą rzeczy stali się zbyt znani i już nie wywołują takiego zainteresowania a przy tym i emocji, jak to bywało onegdaj. Ale żeby nie być gołosłownym, to nasz rozmówca zapytał wprost czy jest do wyobrażenia w kolejnej szopce taki np.  MMM? Dodajemy, że dotąd stały jej bywalec. Osobiście uważam, że naszemu bywalcowi  zaszkodził przede wszystkim roczny pobyt na diecie powiatowego radnego. Bo owszem, znam ludzi bardzo odpornych na powiatowe jady, ale nawet tak twardzi konsumenci powiatowych fruktów jak np. Jan Konieczny, także musieli się poddać. Jeszcze przed rokiem niemal co sesja potrafił zabłysnąć kolejnym bon motem. By wspomnieć chociażby jego autorstwa słynny tren o szpitalnych kopytkach, ale bez bigosu. Chociaż Koniecznego powaliło dopiero wejście do zarządu powiatu. Ale co dla jednych stanowi śmiertelną truciznę, dla innych może być wręcz ożywcze. Dlatego w imię idei i wyłącznie dla dobra szopki starosta Seńko mógłby pomyśleć o roszadzie w zarządzie. I zamiast Koniecznego Marczewski. Pamiętajmy bowiem, że ten ostatni mógł bardzo przywyknąć do bycia w rządzącej koalicji. Ale jak się rzekło jednym dieta w powiecie służy, a innym nie za bardzo. Wśród tych pierwszych mamy np. Andrzeja Sochackiego obecnego od samego początku w Radzie Powiatu. Chociaż kto wie, czy to nie z tego właśnie powodu chłop całymi latami milczał jak zaklęty. Wprawdzie za sprawą nieco chudszej diety w poprzedniej kadencji Sochackiemu udało się parę razy otworzyć usta, ale teraz trafił za stół prezydialny i... cisza. Chociaż musi być tam wygodnie, bo mimo spektakularnych awansów Marek Kubiak jakby też nie myślał rezygnować z powiatowej diety. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Co z tym gospodarczym rdzeniem powiatu, czyli bajki dla grzecznych samorządowców
Dodano dnia: 15-12-2015 11:03 |
Komentarzy: 0

Niby nie powinienem być ani zaskoczony, ani tym bardziej zdziwiony słysząc w miniony piątek klarownie i głośno sformułowaną tezę, że społeczno-ekonomicznym rdzeniem powiatu jest Turek wraz otaczającą miasto gminą obwarzankową. Ale na te słowa w skrytości ducha aż podskoczyłem z radości. Bo teza taka sformułowana została przez autorów projektu „Koncepcji zagospodarowania przestrzennego obszaru powiatu tureckiego”. Nie dość, że są grupą opłacanych ekspertów, to jeszcze dla gmin naszego powiatu są to ludzie całkowicie obcy. Czyli, jako społeczność powiatu  jesteśmy im na tyle obojętni, że równie dobrze za rdzeń powiatu mogliby uznać np. tandem złożony z Kawęczyna i Dobrej. Ale jednak tego nie zrobili. To zaś oznacza, że już nie tylko miejscowy pismak traktuje miasto wraz z obwarzankiem w roli gospodarczej lokomotywy powiatu. Bieda w tym, że jeśli rzeczony miejsko-gminny tandem jest rdzeniem, to jakby ciut zaczął rdzewieć i coraz bardziej kuśtykać. A obecnym kształcie problemy naszego „rdzenia” zaczną w przyszłości coraz bardziej nabrzmiewać. Z tego miejsca niżej podpisany od dawna stawia hipotezę, że wśród fundamentalnych przyczyn słabowania rdzenia i nie najlepszych jego rokowań jest rozdzielne bytowanie podmiotu pod tytułem miasto z jednej strony i gmina wiejska ze strony drugiej. 

Ale odrobina posiadanej przeze mnie wyobraźni pozwala zakładać, że fałszywa może być hipoteza o szkodliwych skutkach rozdzielnego funkcjonowania miasta i obwarzanka. Bo być może są jakoweś słuszne argumenty przemawiające na rzecz tezy o korzyściach płynących z obecnej odrębności. Słowem, takiej możliwości z góry nie powinniśmy wykluczyć. Ale w tym momencie reguły rozumu podpowiadają, aby spróbować rozstrzygnąć, po czyjej stronie są lepsze argumenty i co będzie lepsze dla społeczności miasta i gminy traktowanej jako pewna organiczna całość. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

 

 
czytaj więcej »
«poprzednia 1 2 3 4 5 z 6 następna»

 

W numerze


 
Czy warta skórka wyprawki?
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

W malanowskim Centrum Kultury odbyło się spotkanie informacyjne z...

czytaj więcej »
 
Po podwyżce zarabiają 200 złotych mniej
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

Około 1500 złotych zarabiają nie tylko w Turku, ale też w całej P...

czytaj więcej »
 
Zobacz wszystkie: W numerze »

 

 

ECHO UNIEJOWA

 

SPORT

Emocjonująca rywalizacja weteranów
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

W dobrskiej hali sportowej odbył się turniej tenisa stołowym, będ...

czytaj więcej »
 
Dziesiąte miejsce Piątki Turek
Dodano 21-03-2017 |
Komentarzy: 0

Drużyna młodziczek UKS Piątka Turek w końcowej fazie rozgrywek li...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Sport »

 

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »