23 Czerwiec 2017 imieniny: Albina, Wandy, Zenona
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1149 opinii)
TAK
76% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Ludzkie twarze czasu wojny

Dodano dnia: 09-10-2013 11:49| Komentarzy: 0

Tegoroczną podróż sentymentalną z motywem przewodnim: ocalić od zapomnienia, odbyliśmy z synem Szymonem do miejscowości Klein Horsten we Fryzji Wschodniej, zwanej krainą mleka i torfu.

Ten region w Północnych Niemczech w czasie wojny był miejscem pracy przymusowej dla wielu Polaków zatrudnionych w gospodarstwach rolnych. Jednym z nich był mój ojciec, Leonard Grzelak. W maju 1940 r wraz z trzema kolegami z Pęcherzewka z powiatu tureckiego zostali przydzieleni przez władze okupacyjne do pracy u bauerów we wsi Klein Horsten, obecnie dzielnica miasteczka Horsten. Byli to: bracia Kazimierz i Stefan Wojciechowscy, mój ojciec Leonard i jego bratanek Mieczysław Grzelakowie. Ojciec trafił do gospodarstwa bauera Gerharda Oeltjen. Dzisiaj po ponad siedmdziesięciu latach odwiedziny tej niemieckiej rodziny były dla nas spotkaniem z ludźmi - potomkami bauera Oltjen i historią niełatwych relacji polsko-niemieckich; historią narodów skazanych na sąsiedztwo.

Gościły nas w rodzinnym gnieździe córka Inge Dirks i synowa Mariechen Oeltjen. To krótkie spotkanie było gęste od relacji, emocji i wzruszeń. Dzięki obecności z nami Hermanna Wojciechowskiego – syna Kazimierza, mieszkającego z żoną Urszulą w pobliskim Wiesmoor mogliśmy zobaczyć wiele miejsc, w których pracował mój ojciec. Ta wiedza jaką zdobyliśmy, na tle koszmaru jaki zgotowali Niemcy okupowanej Polsce, skłania do refleksji, że warunki pracy i życia robotników przymusowych u bauerów we Fryzji Wschodniej różniły się od koszmaru obozów, czy pracy w fabrykach niemieckiej machiny wojennej.

Świadkowie tamtych dni: matka Hermanna, Else Wojciechowski oraz córka i synowa Gerharda Oltjen, opowiadały nam o warunkach życia i pracy Polaków, zatrudnionych w gospodarstwach rolnych. Specyficznych dla tego regionu, gospodarstwach położonych na urodzajnych marszach bagienno-torfowych. Praca była ciężka, głównie pozyskiwanie paszy dla bydła, często z terenów zalewowych (polderów) w czasie odpływów w okolicach Wilhelmshaven. Robotnicy polscy zastępujący bauerów pobranych na front, mieli opinie pracowitych i dobrych gospodarzy. Oczywiście jak na warunki wojenne, poddani byli rygorom swobody poruszania się bez wiedzy pracodawców, musieli na ubraniu nosić rozpoznawczy znak „P”. Na zdjęciu braci Wojciechowskich widać te znaki na marynarkach.

Natomiast prawie z niedowierzaniem jak na warunki wojny, słuchaliśmy relacji o tzw. czasie wolnym. Przeważnie w soboty po pracy i w niedziele, po wykonaniu obrządku przy zwierzętach, spotykali się albo u mojego ojca, w gospodarstwie Oeltjenów, pod rozłożystym kasztanem widocznym na zdjęciu, albo w gospodzie „Wilken” w pobliskim Etzel, gdzie muzykalni bracia Wojciechowscy przygrywali kolegom. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale tak było.

Przychodzi na myśl określenie „okupacji z ludzką twarzą”, choć dla Polaków brzmi to obrazoburczo.

Dzisiaj po latach widać, że w tamtym czasie jedną rzeczą było to co narzucił narodom nazistowski system, wykreowany przez obłędną ideologię, a inną postawy i zachowania konkretnych ludzi.

Skłania to do refleksji: po tragicznych doświadczeniach II wojny światowej ludzie powinni pracować, aby nigdy więcej nie powtórzył się koszmar zniszczeń i cierpienia.

Mogliśmy przekonać się, że od lat taką pracę dla porozumienia polsko-niemieckiego we Fryzji Wschodniej wykonuje małżeństwo Urszula i Hermann Wojciechowscy, mieszkający w pobliskim Wiesmoor. Hermann, syn robotnika przymusowego Kazimierza Wojciechowskiego z żoną Urszulą zostali uhonorowani przez władze miasta Turek nagrodą „Złotego Tura” (foto) za wieloletnią pracę na rzecz partnerstwa miast Turek – Wiesmoor.

 

Leszek Grzelak

 

OBLICZA WOJNY

 

Aktualności powiązane z galerią
» Ludzkie twarze czasu wojny
 

Komentarze

Brak komentarzy...

Dodaj komentarz

Podpis
Tresć
Przepisz kod z obrazka
CAPTCHA Image

UWAGA!
Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu.

Redakcja "Echa Turku" nie odpowiada za treści zamieszczanych przez czytelników komentarzy, zastrzegając sobie jednocześnie prawo do ich moderowania oraz kasowania w przypadkach ewidentnego naruszania prawa.

 

Ogłoszenia

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »