19 Sierpień 2017 imieniny: Emilii, Julinana, Konstancji
 

Szukaj

Akualnosci
Ogloszenia

 

 
 
Byłeś świadkiem jakiegoś wydarzenia,
coś Cię zbulwersowało - napisz, prześlij zdjęcie, zadzwoń
echo@turek.net.pl
tel. 63 278 53 41
lub skorzystaj z naszego formularza kontaktowego
Zgłoś wydarzenie »
 

Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano 08-08-2017 |
Komentarzy: 2

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźni...

czytaj więcej »
 
Czy z rynku pracy usłyszymy jedynie echo
Dodano 01-08-2017 |
Komentarzy: 3

Jestem przekonany, że nie jestem jedynym, ...

czytaj więcej »
 

 

Zobacz wszystkie: Felietony »

 

 

Sondy

Czy jesteś za wprowadzeniem maksymalnie dwóch kadencji dla samorządowych władz i dla radnych ? (1164 opinii)
TAK
77% 
NIE
20% 
Nie mam zdania
4% 
 
pokaż wszystkie »

 

 

REKLAMA


 

Aktualności - Felietony

Za mundurem powiat sznurem?
Dodano dnia: 08-08-2017 09:59 |
Komentarzy: 2

Okazuje się, że powiatowi decydenci maja szansę poćwiczyć swoją wyobraźnię społeczną. Muszą bowiem podjąć decyzję w sprawie obiektu po dawnym Domu Dziecka przy ulicy Konińskiej 2. W powiatowych kuluarach mówi się, że w tej kwestii już wyłoniły się  dwa obozy. Z jednej strony mamy zwolenników toczącej już procedury przetargowej, wyniku której mają oni ponoć nadzieję, że do kasy powiatowej wpadnie kilka milionów złotych. Co tym bardziej istotne, że pieniądze z ewentualnej sprzedaży byłego dworku Orłowskich znalazłyby się w budżecie powiatu, jak raz w roku wyborczym. Jak zaś wiadomo dla powiatowych finansów kilka milioników to rzecz nie do pogardzenia. Tym bardziej w czasie wyborczym. Tyle że trudno być pewnym powodzenia przetargu. Przynajmniej w pierwszym terminie. A już  w drugim terminie przetargowym trzeba poważnie ograniczyć cenę wywoławczą wiadomej nieruchomości. Choć pewnie niejeden myśli, że w razie powodzenia, dobre i to.  A jak znowu się nikt nie zgłosi? No cóż, wtedy pojawi się możliwość zbycia rzeczonego mająteczku w drodze bezprzetargowej. W takiej sytuacji dawny Dom Dziecka mógłby już pójść za stosunkowo niewielkie pieniądze. Co w naszych realiach stwarza zagrożenie, że nowy właściciel zespołu dworsko-parkowego mógłby sobie wpuścić na już swój tereny ze trzy owczarki i nie spiesząc się specjalnie z rozpoczęciem remontów czekać na okazję. Wszak już Mark Twain zauważał -  ziemi od dawna nie produkują.  

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
czytaj więcej »
Reklama
czytaj więcej »
W Turku pojawiły się objawy politycznego masochizmu
Dodano dnia: 21-02-2017 10:43 |
Komentarzy: 0

Ostatnie wydarzenie, a zwłaszcza burzliwa dyskusja w sprawie wymuszonej reformą zmiany sieci szkół dowodzą bardzo niepokojącego zjawiska natury cywilizacyjnej. Mamy tu na myśli potężne bariery na polu wzajemnej komunikacji i elementarnego porozumiewania się. Nawet wśród członków tak małej społeczności, jak np. ta w Turku czy w powiecie. Po prostu zamiast mówić do siebie, to zdajemy się mówić obok siebie, czyli w próżnię. Np. do świadomości miejskich działaczy Towarzystwa Samorządowego nie trafia zasada funkcjonowania szkół podstawowych w dwóch budynkach. Przez co powtarzają androny o rzekomych wędrówkach uczniów między budynkami tej samej szkoły. Tak jakby cierpieli na poważne problemy ze słuchem, bo jakby nie słyszeli co się do nich mówi. Choćby o tym, że żaden uczeń nie będzie wędrował z lekcji na lekcje między szkołami. Może to dotyczyć jedynie nauczycieli. Wystarczyło tylko posłuchać, co w tej sprawie mówiono przed dwoma tygodniami na spotkaniu radnych z dyrektorami szkół i oświatowymi związkowcami. Albo chociaż w trakcie ubiegłotygodniowej sesji. Bo brzmiało to dość jednoznacznie i o żadnych uczniowskich wędrówkach między szkołami mowy nie było. Poza tym wspomniani radni mogli chociaż pobieżnie zapoznać się z przygotowanymi analizami. W tych materiałach nawet absolwent podstawówki jest w stanie wyczytać, że żadni uczniowie nie będą musieli między lekcjami łazikować. W tym miejscu wyrażę jednak obawę, że panowie z Towarzystwa Samorządowego tyle tekstów muszą pisać, że już na czytanie czegoś innego prawdopodobnie czasu nie mają.

czytaj więcej »
czytaj więcej »
czytaj więcej »
czytaj więcej »
Lipcowe smutki czyli kilka wniosków bez znieczulenia
Dodano dnia: 12-07-2016 15:13 |
Komentarzy: 0

Wyniki tegorocznej matury w kilku przypadkach mogą budzić tzw. mieszane uczucia. Ale  jedna  co najmniej sytuacja rodzi coś rodzaju mieszanki irytacji z zażenowaniem. Mam tu na myśli eksperyment, który w powiecie tureckim przeprowadzony został  na 10 procentach rocznika naszej młodzieży. A to w postaci utworzenia przed trzema laty tzw. klas mundurowych i dokonania do nich naboru niemal 70 nastolatków. Trudno doszukać się racjonalnych przesłanek, które w sposób spójny i sensowny uzasadniałyby całą ideę. Za to w konkretnych realiach pomysł przybrał kształty następujące. Otóż kilka tuzinów dziewcząt i chłopców ubrano w mundury polowe karmiąc ich przy tym iluzjami przyszłych karier oficerskich w służbach mundurowych. Tyle że dorośli autorzy tego niewydarzonego pomysłu ze szczętem zapomnieli (albo też nigdy nie wiedzieli), że oficerskie wyższe szkoły służb mundurowych przy rekrutacji swoich studentów kierują się wynikami egzaminu maturalnego z fizyki, z chemii oraz z matematyki na poziomie rozszerzonym. Ale chyba nie pomyślano o nauczaniu tych trudnych przedmiotów, bo np. spośród 44 uczniów klas mundurowych w Kaczkach żaden z nich nie przystąpił do egzaminu z fizyki, chemii i z matematyki rozszerzonej. 

Na maturze z przedmiotów dodatkowych woleli raczej zdawać geografię – 35 osób i wiedzę o społeczeństwie – 8 osób. Choć stosowniej byłoby odnotować, że próbowali zdawać. Bowiem średni wynik uzyskany przez maturzystów z klas mundurowych nie zarówno z geografii jak i z WoS nie przekroczył 25 proc. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
Świat po Brexicie, czyli Turek w oparach narodowych świętości
Dodano dnia: 28-06-2016 11:56 |
Komentarzy: 0

Po brytyjskim referendum w głowie nawet  tak klasycznego prowincjusza jak niżej podpisany kłębią się myśli pełne smutku i zatroskania. Bo właśnie rozwalany jest najlepszy pomysł na jaki w ostatnim stuleciu wpadli najświatlejsi Europejczycy. Obyśmy nie zaczęli zmierzać w kierunku sytuacji, w której pozostanie nam jedynie nienawidzić się i nienawiść tę wyrażać w czterdziestu językach. Naturalnie, w językach narodowych. A propos przymiotnika narodowy. W tym miejscu pozwolę sobie przywołać fragment z „Dziennika” Sandora Maraia.  W zapisie datowanym na luty 1947 roku czytamy m. in., że w powojennym Paryżu oferowana jest jedynie tzw. cafe nationale. I już wtedy przymiotnik „nationale” oznaczał w rzeczywistości „nieprawdziwa”. Sygnalizując, że coś jest nie w porządku, nie jest takie, jakie powinno być. No cóż, ta ogromna nieufność wobec kawy opisywanej jako „narodowa” już wtedy była jak najbardziej zrozumiała po dwóch ledwie zakończonych wojennych rzeziach, które zafundowano Europie pod hasłami, jak raz, narodowymi. Stąd też w Europie Anno Domini 1947 kawowy ersatz był szyderczo określany mianem cafe nationale. Dzisiaj idziemy dalej, bo  zachwala się coś takiego jak choćby media narodowe. Nie polecałbym tak samo, jak po wojnie Francuzi nie polecali wspominanej już kawy narodowej. 

Niejednemu muszą przechodzić ciarki po plecach na samą myśl, że polityczna prawica może chcieć urządzić nam powrót do przeszłości, a jakże, koniecznie narodowej. 

Więcej w aktualnym numerze Echa

czytaj więcej »
czytaj więcej »
«poprzednia 1 2 3 4 z 6 następna»

 

Ogłoszenia

 

W numerze

 

OSTATNIE GALERIE

Z Sacałów do Normandii
Aktualności powiązane z galerią
» Z Sacałów do Normandii
zobacz galerię »
 
Kwiatków
foto
Aktualności powiązane z galerią
» Kwiatków Znika
zobacz galerię »
 
Zobacz wszystkie: Galerie »

 

 

Repertuar kin

Najbliższe imprezy

Polecane imprezy


Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Więcej o plikach cookies »